Najważniejsze informacje
- Sąd w Hongkongu skazał Isabel Rose z Londynu na 6 lat więzienia za szantaż i utrudnianie wymiaru sprawiedliwości.
- Według ustaleń sądu kobieta i mężczyzna mieli tej nocy dobrowolne kontakty intymne.
- Po zgłoszeniu rzekomego gwałtu Rose miała najpierw poprosić o 5 tys. funtów, a potem zażądać 100 tys. funtów.
Sprawa wyszła na jaw po procesie przed sądem w Hongkongu. Z ustaleń wynika, że 26-letnia Brytyjka poznała mężczyznę, występującego w dokumentach jako X, podczas podróży po Tajlandii. Jak informuje "The Sun", kilka miesięcy później, w 2024 r., przyleciała do Hongkongu, aby się z nim spotkać.
Po trwającym sześć dni procesie sąd uznał kobietę za winną szantażu oraz utrudniania wymiaru sprawiedliwości poprzez złożenie fałszywego zawiadomienia. Po ogłoszeniu wyroku 26-latka pożegnała gestem swoją matkę, zanim została wyprowadzona z sali rozpraw. Ostatecznie Brytyjka została skazana na sześć lat więzienia.
Z ustaleń przedstawionych podczas procesu wynika, że para spędziła razem noc z 1 lutego. Kilka dni później 26-letnia Brytyjka zgłosiła na policję, że padła ofiarą gwałtu. Mężczyzna został początkowo zatrzymany, jednak ostatecznie zwolniono go bez postawienia zarzutów.
WIDEOZapytaliśmy kibiców w USA, co sądzą o Robercie Lewandowskim
Podczas procesu sąd w Hongkongu uznał, że do kontaktów intymnych doszło za obopólną zgodą. Jak wynika z materiałów przedstawionych w sprawie, przeprowadzone wówczas badanie medyczne nie pozwoliło jednoznacznie potwierdzić ani wykluczyć, że doszło do stosunku.
Żądanie 100 tys. funtów i zarzuty o szantaż
Po zgłoszeniu rzekomej napaści Rose miała poprosić mężczyznę o przelanie 5 tys. funtów, co natychmiast zrobił. Następnie kobieta miała zażądać 100 tys. funtów, grożąc, że pójdzie na policję. W efekcie to ona usłyszała zarzuty: jeden dotyczący szantażu i drugi związany z utrudnianiem wymiaru sprawiedliwości.
Sędzia Adriana Noelle Ching nie przychyliła się do argumentów obrony o łagodniejszy wyrok, opartych m.in. na niekaralności i statusie cudzoziemki.
To było całkowicie jasne, że domagała się pieniędzy - miała stwierdzić w uzasadnieniu. - Nie okazała ani odrobiny skruchy za swoje nikczemne zachowanie - dodała.
W trakcie procesu sąd uznał, że zeznania mężczyzny, występującego jako X, były wiarygodne. Inaczej oceniono wyjaśnienia 26-letniej Brytyjki.
Sąd uznał, że za szantaż odpowiednią karą jest pięć lat więzienia, a za utrudnianie wymiaru sprawiedliwości trzy lata. Ponieważ część kary miała być odbywana w tym samym czasie, a część jedna po drugiej, kobieta ostatecznie usłyszała wyrok sześciu lat więzienia. Po ogłoszeniu wyroku została przewieziona do więzienia Tai Lam Correctional Institution w Hongkongu.