Ziyi Shi, 21-letni obywatel Chin studiujący inżynierię elektroniczną i elektryczną, zamienił życie młodej kobiety w koszmar, który trwał od września 2022 roku do stycznia 2024 roku. Do dramatycznych zdarzeń dochodziło na terenie domów studenckich w Edynburgu - podaje BBC.
Jak ustalono podczas procesu, Shi regularnie znęcał się nad ofiarą psychicznie i fizycznie. Notorycznie ją obrażał i krytykował jej wygląd. Gdy kobieta odmawiała współżycia lub nie chciała mu oddać swojego telefonu do sprawdzenia, potrafił ją dotkliwie ugryźć. Podczas innej z awantur mężczyzna kopał ją, uderzał w twarz, dusił, a także oblał wodą jej ubrania oraz aparat fotograficzny.
Szokujący jest również fakt, że oprawca zmuszał kobietę - studiującą zupełnie inny kierunek - do rozwiązywania i pisania za niego zadań zaliczeniowych na jego wydziale.
Między październikiem 2022 a listopadem 2023 roku Shi dopuścił się serii napaści na tle seksualnym. Wykorzystywał momenty, w których kobieta spała lub była pod wpływem alkoholu, co uniemożliwiało jej wyrażenie świadomej zgody.
Ataki seksualne
W marcu 2023 roku zaatakował ją w akademiku - siłą zdarł z niej bieliznę i zgwałcił. Do kolejnego wstrząsającego ataku doszło na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku.
Napastnik dusił wówczas ofiarę, wielokrotnie uderzał ją w twarz, groził jej, a następnie zgwałcił. Zastraszona kobieta wyznała później jednemu ze studenckich doradców, że żyła w ciągłym strachu po atakach, przez co w innych sytuacjach zgadzała się na współżycie.
Ziyi Shi konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Proces przed High Court w Edynburgu zakończył się jednak dla niego wyrokiem skazującym. Ława przysięgłych uznała go winnym trzech gwałtów, znęcania się oraz złamania zakazu kontaktowania się z ofiarą - zaznacza BBC.
Prowadzący sprawę sędzia Thomas Welsh KC określił czyny 21-latka mianem "bardzo poważnych i przygnębiających przestępstw". Zlecił również przygotowanie wywiadu środowiskowego oraz oceny ryzyka przed ogłoszeniem ostatecznego wymiaru kary, co nastąpi w przyszłym miesiącu.
Po postawieniu zarzutów Uniwersytet w Edynburgu zawiesił 21-latka w prawach studenta. Początkowo przebywał on na wolności po wpłaceniu kaucji i zdaniu paszportu, jednak po ogłoszeniu werdyktu sądu natychmiast trafił do aresztu. Został również formalnie wpisany do rejestru przestępców seksualnych.