Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem. Sierżant Eduardo Abner Pereira de Oliveira przywiózł swoją żonę do szpitala Odilon Behrens w Belo Horizonte około godziny 21:35. Kobieta nie dawała już żadnych znaków życia - informuje "O Globo".
Z relacji personelu medycznego wynika, że kapitan Azevedo nie żyła już od dłuższego czasu - wstępne oceny wskazywały, że do zatrzymania krążenia doszło od 4 do 6 godzin przed przybyciem do placówki. Ciało kobiety nosiło rozległe ślady brutalnej przemocy: lekarze stwierdzili m.in. uraz czaszki, głębokie rany cięte na czole, liczne siniaki, obrażenia nóg oraz podłużne ślady na skórze, które przypominały rany po uderzeniach biczem. O sprawie natychmiast poinformowano służby.
Zatrzymany sierżant przedstawił policji własną wersję wydarzeń. Zeznał, że poprzedniego wieczoru para zorganizowała w domu prywatną imprezę, podczas której spożywali alkohol i zażywali ecstasy. Według jego słów, po imprezie uprawiali dobrowolny seks z elementami dominacji, który obejmował również przemoc fizyczną - podaje "O Globo".
Mężczyzna twierdzi, że około południa następnego dnia Michele spadła ze schodów, uderzając się w głowę. Zapewniał, że udzielił jej pierwszej pomocy, zatamował krwawienie, umył ją i położył do łóżka. Dodał, że kobieta nie chciała jechać do szpitala, ponieważ wstydziła się tego, że jest pod wpływem narkotyków. Sierżant stwierdził, że oboje zasnęli, a kiedy obudził się około 21:00 i zorientował się, że żona nie reaguje na bodźce, natychmiast zabrał ją na pogotowie.
Został przyłapany w szpitalu
Wiarygodność zeznań męża została szybko podana w wątpliwość. Kiedy mężczyzna czekał na korytarzu szpitalnym na informacje o stanie żony, został przyłapany przez innego funkcjonariusza na wyrzucaniu do kosza w toalecie małego, metalowego pudełka. Okazało się, że w środku znajdowały się tabletki przypominające ecstasy. Oliveira przyznał się do próby pozbycia się narkotyków, które następnie zabezpieczono do badań.
Obrona sierżanta wydała oświadczenie, w którym apeluje o unikanie "przedwczesnych osądów" i podkreśla konieczność poczekania na wyniki badań kryminalistycznych.
Zupełnie inne światło na sprawę rzucają zeznania matki zmarłej. Kobieta stwierdziła, że jej córka tkwiła w wysoce toksycznym i przemocowym związku, pełnym manipulacji, kontroli psychologicznej i upokorzeń, a para wielokrotnie rozstawała się i do siebie wracała.
Uważała go za narcyza
Według relacji rodziny ofiary, zmarła kobieta uważała męża za narcyza, planowała od niego odejść, a podczas jednej z wcześniejszych kłótni mężczyzna miał grozić jej nożem. Rodzina podejrzewa również, że Michele zaczęła sięgać po narkotyki dopiero pod wpływem męża.
Śedczy przeszukali już apartament małżeństwa. W śmietniku przed budynkiem znaleziono złamany, drewniany kij, który mógł posłużyć jako narzędzie zbrodni. W mieszkaniu zabezpieczono również świeżo wypraną, wciąż mokrą pościel, którą mężczyzna zdążył wrzucić do pralki.
Samochód, którym sierżant przywiózł ciało żony do szpitala, został poddany szczegółowym oględzinom. Ciało ofiary przewieziono do Instytutu Medycyny Sądowej w celu przeprowadzenia sekcji zwłok, która ma ostatecznie wyjaśnić przyczyny jej śmierci.