Jechał BMW z Sebastianem M. Chciał utajnić swoje zeznania

W procesie Sebastiana M, zeznania złożył jeden z kluczowych świadków. To Patryk K., który jechał w BMW podczas wypadku na autostradzie A1. W zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina. Mężczyzna na początku chciał wyłączenia jawności rozprawy, ale sąd się na to nie zgodził. - W trakcie wypadku byłem pod wpływem alkoholu. Nie wszystko pamiętam - powiedział K. w trakcie zeznań.

Patryk K. jechał autem z Sebastianem M.Patryk K. jechał autem z Sebastianem M.
Źródło zdjęć: © o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim w czwartek (6 listopada) rozpoczęła się kolejna rozprawa Sebastiana M. Mężczyzna oskarżony jest o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2023 roku. Z ustaleń prokuratury wynika, że BMW prowadzone przez Sebastiana M. jechało ponad 300 km/h, zanim uderzyło w osobową Kię, którą podróżowały ofiary. W BMW (oprócz M.) jechali także Arkadiusz N. oraz Patryk K.

21 pseudokibiców aresztowanych. Potężna akcja służb

K. już na samym początku złożył wniosek o wyłączenie swoich zeznań z jawności dla mediów. Wniósł też o to, żeby uzasadnienie jego wniosku o wyłączenie jawności również nie było dostępne dla mediów. Świadek wypadku stwierdził, że powołuje się na "okoliczności życia prywatnego".

Sąd zapytał o zdanie strony procesu. Prokurator Aleksander Duda pozostawił wniosek świadka do uznania sądu. Takie samo stanowisko objęli mec. Łukasz Kowalski, pełnomocnik rodziny ofiar oraz mec. Katarzyna Hebda, adwokat Sebastiana M.

Sąd przychylił się do prośby Patryka K., aby ten mógł złożyć wniosek o wyłączenie jawności rozprawy bez obecności mediów. Same zeznania natomiast były już jawne.

Siedziałem na prawym, przednim fotelu BMW. Doszło do zderzenia z innym pojazdem, na skutek czego doszło do śmierci trzech osób. Nie mam wiedzy, jak doszło do wypadku. Mam świadomość tego, jak media kształtują przebieg tego zdarzenia - powiedział na wstępie K.

K. stwierdził, że "wydarzyło się bardzo dużo rzeczy i nie jest w stanie rozdzielić swojej wiedzy od tego, co przedstawiają media". Świadek stwierdził, że był po spotkaniu towarzyskim, w trakcie którego spożywał alkohol.

W trakcie wypadku byłem pod wpływem alkoholu. Wypadek był wieczorem. Nie wszystko pamiętam. Nawet bezpośrednio po wypadku nie byłem w stanie odtworzyć jego przebiegu - przekazał współpasażer Sebastiana M.

Mężczyzna przekazał również, że "ma przebłyski z wypadku, ale ciężko mu to ubrać w słowa w taki sposób, aby było to wartościowe dla sądu". Podkreślił, że świadomość zaczął odzyskiwać w karetce, a pełną świadomość odzyskał dopiero w szpitalu, po przebudzeniu się.

Uprzedzając pytania: nie wiem, z jaką prędkością poruszał się Sebastian M., czyli kierowca BMW. Nie wiem, jak doszło do wypadku. Nie widziałem go. To, co utknęło w mojej głowie to fakt, że do chwili uderzenia czułem nieokreślony spokój, który został zakłócony przez słowa Sebastiana "co ku***" albo "o ku***". Bezpośrednio po tym poczułem uderzenie - powiedział w sądzie świadek.

Patryk K. przekazał też, że nie pamięta, aby odczuwał jakiekolwiek hamowanie, bo to wywołałoby u niego "zagrożenie, obawę i lęk".

Po zdarzeniu rozmawialiśmy z Sebastianem o tym. To było po czasie, bo byłem hospitalizowany. M. przekazywał nam konsekwentnie, że kierujący drugim pojazdem wyjechał bezpośrednio przed nasz samochód, nie dając Sebastianowi możliwości reakcji i uniknięcia zderzenia - zeznał K.

Na etapie przygotowawczym śledztwa, K. twierdził, że "M. pomagał innemu współpasażerowi, Arkadiuszowi K.". Zeznał też, że sam próbował pomóc ofiarom zdarzenia. - Mam tylko urywki z tego wypadku - miał poinformować śledczych pasażer auta Sebastiana M., przyznając, że auto M. było najprawdopodobniej modyfikowane pod kątem mocy.

Wypadek na A1: jakie są dowody w sprawie?

Głośny wypadek na A1 miał miejsce 16 września 2023 r. w pobliżu wsi Sierosław, niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego. Zginęła w nim w płonącej kii trzyosobowa rodzina: rodzice z chłopcem. Prokuratura Okręgowa w Katowicach, opierając się na dowodach i opiniach biegłych, ustaliła, że Sebastian M. kierując BMW, jechał z prędkością ok. 315-320 km/h, co doprowadziło do zderzenia z prawidłowo jadącą kią. BMW, którym kierował Sebastian M., zderzyło się z kią, która następnie uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w płomieniach.

Zgodnie z informacjami z aktu oskarżenia, Sebastian M. po wypadku nie udzielił pomocy ofiarom ani nie powiadomił służb ratunkowych. Jego jedynym udokumentowanym działaniem było wykonanie telefonu do ojca. Śledczy, powołując się na zeznania świadka, twierdzą, że jego zachowanie było obojętne, tak jakby "wjechał w kosz na śmieci". Ponadto, miał oburzać się, gdy policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a kilka godzin po zdarzeniu zdalnie przywrócił ustawienia fabryczne swojego telefonu, co uniemożliwiło śledczym zabezpieczenie danych.

Po wypadku, Sebastian M. nie został zatrzymany na miejscu. Uciekł przez Niemcy i Turcję do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tam został zatrzymany i w maju bieżącego roku wydany Polsce.

Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Bliscy ofiar tak mówią o Sebastianie M. "Czy bogaci ludzie mogą wszystko?"
Bliscy ofiar tak mówią o Sebastianie M. "Czy bogaci ludzie mogą wszystko?"
88-latkę wybudził hałas. Brutalny rozbój na seniorce
88-latkę wybudził hałas. Brutalny rozbój na seniorce
Gwałt na nieletniej. Żołnierz WOT z zarzutami. MON reaguje
Gwałt na nieletniej. Żołnierz WOT z zarzutami. MON reaguje
Wyrok dla zabójczyni Polki. "Zachowałaś się jak potwór"
Wyrok dla zabójczyni Polki. "Zachowałaś się jak potwór"
"Miała przy sobie nóż". Sceny grozy w autobusie
"Miała przy sobie nóż". Sceny grozy w autobusie
Gwałciciel na wolności. Powodem błąd sędziego. Oburzenie w Niemczech
Gwałciciel na wolności. Powodem błąd sędziego. Oburzenie w Niemczech
To nie było wychłodzenie. Tragedia na przystanku
To nie było wychłodzenie. Tragedia na przystanku
Chorwacja i Słowenia zatrzymały kurierów. Pomogła Straż Graniczna
Chorwacja i Słowenia zatrzymały kurierów. Pomogła Straż Graniczna
Bestialski atak na dworcu PKP. Wiadomo, dlaczego to zrobili
Bestialski atak na dworcu PKP. Wiadomo, dlaczego to zrobili
Przyszedł na policję. "Powiedział, że zabił żonę". Dramat w Słowikach
Przyszedł na policję. "Powiedział, że zabił żonę". Dramat w Słowikach
Atak nożem w Londynie. 13-latek krzyczał "Allahu Akbar"
Atak nożem w Londynie. 13-latek krzyczał "Allahu Akbar"
Zatrzymali samochód do kontroli. W środku 21 kg marihuany
Zatrzymali samochód do kontroli. W środku 21 kg marihuany