"Łomiarz" wychodzi. Wysyłał jej listy z więzienia. "Obawiam się"
- W listach pisał, że chciałby mnie odwiedzić, gdy już wyjdzie na wolność. Obawiam się o swoje bezpieczeństwo, bo to człowiek bardzo nieprzewidywalny. Miałam okazję zobaczyć jego wybuchy złości. Wpisał mnie na listę osób bliskich - mówi o2.pl Marta Kiermasz, dziennikarka VOX FM i autorka podcastu "ZŁO. Zbrodnia Łowca Ofiara". Henryk R. ps. "Łomiarz" 28 kwietnia 2026 roku wyszedł na wolność.
Henryk R., znany jako "Łomiarz", po latach ponownie wyszedł na wolność. To jeden z najbardziej ponurych przestępców lat 90., odpowiedzialny za serię brutalnych napadów na starsze kobiety w Warszawie. W wyniku jego ataków zginęło pięć osób. Przez dekady wielokrotnie trafiał za kratki, jednak po kolejnych wyjściach znów wracał do przestępstw.
"Łomiarz" pisał listy i dzwonił do polskiej dziennikarki
Marta Kiermasz, dziennikarka VOX FM oraz autorka podcastu "ZŁO. Zbrodnia Łowca Ofiara", przez rok kontaktowała się z Henrykiem R. Na potrzeby swojego podcastu rozmawiała z nim w celu uzyskania materiałów dziennikarskich. Ostatni list otrzymała od niego w lutym 2026 roku. "Łomiarz" zdradził jej, jakie ma plany.
Obecnie Henryk R., z tego, co mówił, zamierza wrócić do swojego rodzinnego domu. Jak stwierdził, nie chce już wchodzić na żadną przestępczą ścieżkę. Zresztą przez wszystkie te lata nigdy nie przyznał się do tego, że to on był "Łomiarzem". Zapewniał, że został po prostu wrobiony, policjanci zmuszali go do składania różnych zeznań, a według niego znalazł się w złym miejscu i w złym czasie - mówi o2.pl Marta Kiermasz.
"Łomiarz" kilkukrotnie dokonywał napaści po opuszczeniu zakładu karnego. Po raz ostatni ataku na kobietę dokonał w 2016 roku w Łowiczu. To był jedyny, którego dokonania się nie wypierał. - Twierdzi, że po prostu nie pamięta, co się stało, że miał jakieś chwilowe zaćmienie i on nie wie, dlaczego tak naprawdę zaatakował tę kobietę - zdradza dziennikarka.
Henryk R. będzie monitorowany. "Martwię się o swoje bezpieczeństwo"
Po wielu kontaktach Henryk R. zaufał Marcie Kiermasz na tyle, że zażyczył sobie spotkania z nią twarzą w twarz. W listach wyrażał chęć prywatnego spotkania. - Napisał nawet, żebyśmy spotkali się na kawie. Chciał też przyjść do mnie do radia, żebyśmy nagrali jakąś rozmowę - mówi nam dziennikarka i dodaje:
Obawiam się o swoje bezpieczeństwo, bo to człowiek bardzo nieprzewidywalny. Miałam okazję zobaczyć jego wybuchy złości. Gdy rozmawialiśmy przez kamerki i jeden z osadzonych próbował nam przerwać rozmowę, widziałam, jak potrafi zachowywać się Henryk R., kiedy jest niezadowolony. Mam jednak nadzieję, że służby w jakimś stopniu zadziałają.
Sąd w Łowiczu zadecydował o nieumieszczaniu "Łomiarza" w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (KOZZD) w Gostyninie. Zamiast tego na jego nodze umieszczono specjalną bransoletę z nadajnikiem, dzięki któremu służby na bieżąco będą mogły monitorować jego aktywność oraz to, gdzie się porusza.
Mamy już decyzję, osoba o pseudonimie Łomiarz zostanie przebadana, jest skierowany już przez sąd na odpowiednią terapię, będzie nadzorowany, ale dostanie także obrączkę (opaskę elektroniczną - red.). (...) ta obrączka wskazuje nam co do metra przebywanie danej osoby. (...) ten potencjalny przestępca musi mieć świadomość, że będziemy monitorować go non stop, 24 godziny na dobę, każdego dnia - mówił podczas konferencji prasowej w listopadzie 2025 roku minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
- Mam nadzieję, że będą go pilnować i że będzie poruszał się głównie w obrębie swojego miejsca zamieszkania. Szczerze mówiąc, mam jednak obawy. Zwłaszcza że w ubiegłym roku mówił, iż nawet w więzieniu wpisał mnie na listę osób bliskich. Domyślam się więc, że ma jakieś wyobrażenie, że kiedy wyjdzie na wolność, to mu pomogę albo przekażę pieniądze. Dostawałam od niego prośby o wysyłanie paczek, gdy jeszcze siedział w więzieniu - dodaje o2.pl Marta Kiermasz.
- Ta pani ma słuszne obawy, bo ujawniła pewne fakty z jego życia, zajmowała się jego sprawą - mówi o2.pl Brunon Hołyst, profesor nauk prawnych, specjalizujący się w zagadnieniach kryminalistyki.
Sprawa Henryka R. ps. "Łomiarz". Za co siedział w więzieniu?
Henryk R., znany jako "Łomiarz", to sprawca serii brutalnych napadów na starsze kobiety, do których dochodziło na terenie Warszawy w latach 1992–1993. Atakował swoje ofiary tępym narzędziem, rabując im torebki. W wyniku tych napaści zmarło pięć kobiet.
We wrześniu 1993 roku został zatrzymany. Śledczy oskarżyli go o 29 napadów. Ustalono, że wielu z nich miał dokonywać podczas przepustek z zakładu karnego w Łowiczu, gdzie odbywał karę 4,5 roku więzienia za wcześniejsze napady na kobiety.
Początkowo sąd skazał go na 25 lat więzienia za trzy napady, jednak po apelacji 31 stycznia 1996 roku wyrok zmieniono na 15 lat pozbawienia wolności za jeden udowodniony czyn. Mimo kolejnych uniewinnień w części zarzutów nadal odbywał karę i więzienie opuścił we wrześniu 2008 roku. Łącznie spędził wtedy za kratami 15 lat.
Już rok później, w 2009 roku, ponownie został zatrzymany pod zarzutem rozboju. W 2012 roku zapadł prawomocny wyrok siedmiu lat więzienia. Na wolność wyszedł w 2016 roku.
Krótko po opuszczeniu zakładu karnego ponownie zaatakował — tym razem w Łowiczu. Ofiarą była 71-letnia kobieta. Jeszcze tego samego dnia został zatrzymany. Sąd skazał go na kolejne 10 lat pozbawienia wolności. Zakład karny opuścił 28 kwietnia 2026 roku.
Karol Osiński, dziennikarz o2.pl