Odkrycie rok po śmierci Mai. Wstrząsające, co było w środku
W rocznicę tragicznej śmierci Mai z Mławy (23 kwietnia) jej bliscy zebrali się w miejscu odnalezienia zwłok, by oddać hołd zamordowanej nastolatce. Plany pokrzyżowało odnalezienie tajemniczego pakunku. Na miejsce wezwano policję, a TVP3 Warszawa ujawniła, co było w środku.
Reporterka TVP3 Warszawa nieoficjalnie ustaliła, że w pudełku porzuconym w miejscu odnalezienia zwłok Mai z Mławy znajdował się martwy mały kot. Na razie nie wiadomo, kto i kiedy zostawił tam pakunek.
Policję wezwali zgromadzeni na miejscu bliscy Mai. Warszawska stacja informuje, że zgłoszenie dotyczyło pudełka, w którym "może być niebezpieczna substancja lub ładunek wybuchowy".
Wyglądało, jakby ktoś wkopał je lekko szpadlem w ziemię. Była jednak obawa, że wewnątrz może być coś potencjalnie niebezpiecznego, dlatego teren został odgrodzony - relacjonowała Edyta Szewczyk z TVP3 Warszawa.
Martwe zwierzę zostało przekazane lekarzowi weterynarii. Ma on zbadać przyczynę śmierci.
Makabryczna śmierć Mai z Mławy
16-letnia Maja z Mławy zaginęła 23 kwietnia 2025 roku - wyszła wieczorem, mówiąc, że idzie spotkać się z kolegą. Jej ciało odnaleziono tydzień później, 1 maja, w zaroślach niedaleko zakładu produkcyjnego powiązanego z rodziną podejrzanego.
Według śledczych przyczyną śmierci były rozległe obrażenia głowy, zadane narzędziem tępym lub tępokrawędzistym, co potwierdzono w trakcie sekcji zwłok.
Podejrzanym jest 17-letni Bartosz G. Został on zatrzymany w Grecji podczas wycieczki szkolnej. Po miesiącach oczekiwań doszło do ekstradycji.