Ojciec wyrzucił syna przez okno, bo zapalił papierosa? Trwa batalia w sądzie
16 kwietnia 2018 roku w dzielnicy Dźbów w Częstochowie doszło do tragicznego zdarzenia. Zginął 40-letni Adam, który mieszkał z rodzicami. O zabójstwo oskarżono jego ojca, któremu nie podobało się, że zapalił papierosa. Sądowa batalia w tej sprawie wciąż trwa. "Gazeta Wyborcza" podała szczegóły.
40-letni Adam L. mieszkał z matką Elżbietą i ojcem Henrykiem. Mężczyźni feralnego wieczoru pili alkohol. W pewnym momencie starszy miał zagrozić synowi, że jeśli zapali papierosa to "wyleci przez okno razem z nim". Po chwili leżał przed blokiem, 65 cm od ściany. Jeszcze żył, ale po kilku godzinach zmarł w szpitalu.
Sekcja zwłok wykazała urazy wielonarządowe: stłuczenie płuc i pęknięcie wątroby. Biegli wykluczyli przypadkowy wypadek. Henryk L. nie przyznał się do winy, tłumacząc, że był pod wpływem alkoholu i nic nie pamięta.
Proces rozpoczął się w czerwcu 2019 roku. Kluczowy świadek – matka zmarłego – skorzystała z prawa do odmowy zeznań, a innych świadków nie było. Sąd pierwszej instancji uniewinnił ojca, wskazując na brak pewności co do przebiegu zdarzeń i trudności w ustaleniu pozycji ciała tuż po upadku (było poruszane podczas reanimacji).
Prokuratura się odwołała. W 2021 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach uchylił wyrok i nakazał ponowny proces, podkreślając konieczność uzupełnienia opinii biegłych. Sąd Okręgowy zmienił kwalifikację czynu na nieumyślne spowodowanie śmierci i skazał Henryka L. na trzy lata więzienia.
Po apelacji obrony w 2023 roku zapadł kolejny wyrok uniewinniający, a prokuratura ponownie się odwołała. W 2025 roku Sąd Apelacyjny powołał biegłego, który zrekonstruował możliwy przebieg zdarzeń.
Biegły odtworzył przebieg wypadku. Adam oparł się o parapet
Jak przytoczyła "Gazeta Wyborcza", Adam był uderzany przez ojca. Oparł się łokciami o parapet, by zapalić papierosa. Biegły uznał, że Henryk mógł wypchnąć ciało syna na zewnątrz.
Samobójstwo było mało prawdopodobne – trzy dni wcześniej Adam wrócił ze szpitala po operacji kręgosłupa i zależało mu na powrocie do sprawności. Aktualnie oskarżony czeka na czwarty proces o zabójstwo syna.
Sąd pierwszej instancji znów musi ocenić materiał sprzed ośmiu lat, podejmując decyzję na podstawie sprzecznych opinii biegłych i dotychczasowych zeznań. To czyni sprawę jeszcze bardziej skomplikowaną i trudną do rozstrzygnięcia.