Romans ze strażniczką zrujnował mu życie. Więzień przerywa milczenie
Linton Weirich były więzień HMP Wandsworth, ujawnił szczegóły korupcji w brytyjskich więzieniach oraz swojego romansu ze strażniczką Lindą De Sousa Abreu. - Miałem partnerkę w ciąży i nie chciałem, żeby to wyszło na jaw - wyznaje Weirich w rozmowie z "The Sun". Strażniczka wyznała, że żałuje swoich czynów.
25 czerwca 2024 r. Linda De Sousa Abreu, strażniczka w zakładzie karnym HMP Wandsworth w Londynie, została nagrana podczas uprawiania seksu z jednym z osadzonych. Wideo nakręcił współwięzień mający własny telefon komórkowy.
Linton Weirich, który był bohaterem nagrania, opuścił zakład karny. W rozmowie z "The Sun" twierdzi, że placówkami nie rządzą już strażnicy, lecz sami więźniowie. Niedoświadczony personel łatwo ulega korupcji, przemycając do cel telefony, narkotyki, ubrania czy jedzenie z restauracji.
Mają po 19 i 20 lat. To młode kobiety i faceci. Próbują nam mówić, co mamy robić. Nie ma żadnej dyscypliny - mówi cytowany przez "The Sun".
Weirich wdał się w romans ze strażniczką, gdy odsiadywał wyrok za włamanie, handel narkotykami i ciężkie pobicie. Kobieta miała dostarczać mu posiłki, a ich relacja szybko przerodziła się w seks. Ich intymne zbliżenie w celi zostało potajemnie nagrane przez innego więźnia. Wideo podbiło sieć i wywołało ogromny skandal w Wielkiej Brytanii.
Mężczyzna przyznał, że współżył ze strażniczką kilkukrotnie. Działo się to w jej biurze i jego celi. W tym czasie partnerka Weiricha, 32-letnia Emilia Juckes, była w ciąży z ich synem, który ma teraz 19 miesięcy.
Nie chciałem, żeby to było filmowane. Mówiłem "stop". Miałem partnerkę w ciąży i nie chciałem, żeby to wyszło na jaw. Nie wiem, dlaczego "Sharkie" to nakręcił, prawdopodobnie dla śmiechu. Potem wysłał komuś na WhatsApp i się poniosło - cytuje jego wypowiedź The Sun. - Od tamtej pory nigdy o tej kobiecie nie pomyślałem. Chcę żyć normalnie - dodaje.
Dla Weiricha popularność okazała się przekleństwem. Wywołała kryzys w jego związku. Współosadzeni i niektórzy strażnicy nazywali go "legendą". Ponadto padł ofiarą brutalnego ataku, w którym złamano mu szczękę i stracił szansę na przedterminowe zwolnienie oraz obecność przy porodzie syna. - Nazywali mnie legendą, ale efekt był straszny. Wyrządziło to tak wiele krzywdy mojej partnerce, mojej rodzinie i mnie samemu. To największy żal w moim życiu - wyznał.
Linda De Sousa Abreu po wybuchu skandalu natychmiast zrezygnowała z pracy. W lipcu 2024 r. przyznała się do nadużycia władzy i została skazana na 15 miesięcy więzienia, z czego odsiedziała pięć. - Żałuję wszystkiego, co zrobiłam. Jest mi strasznie wstyd - wyznała.