Mackenzie Michalski została zamordowana 5 listopada 2024 roku w mieszkaniu w Budapeszcie. Kobieta odbywała podróż po Europie z koleżanką. Z relacji sprawcy, Lorcana Tadgh Murphy'ego, wynikało, że poznał on amerykańską pielęgniarkę w barze. - Na początku Mackenzie była z innym mężczyzną. Widziałem ją siedzącą na ławce. Patrzyła na mnie. Ciągle na mnie patrzyła. Odebrałem to jako zaproszenie - zeznał Irlandczyk.
Następnie para udała się do klubu nocnego, skąd skierowali się do mieszkania 37-latka. Na nagraniach widać, jak trzymają się za ręce. Był to ostatni moment, gdy 31-latkę widziano żywą.
Murphy twierdzi, że para odbyła dobrowolny stosunek seksualny. Miał on charakter sadomasochistyczny. Z informacji dziennika "Irish Independent" wynika, że ręce 31-latki były związane paskiem, a Murphy podczas ataku bił ją po dłoniach i klatce piersiowej, gryzł w górne części ramion oraz dusił przez około trzy minuty. W wyniku tej ostatniej czynności kobieta zmarła. Wiadomo, Murphy zapakował zwłoki do walizki i wywiózł je 160 km od miejsca zbrodni.
Śledczy zatrzymali podejrzanego mężczyznę. W jego telefonie znaleziono nagie, skrępowanie ciało ofiary ze śladami przemocy. Mężczyzna twierdził, że nie zamierzał zabić Michalski. Uważa, że śmierć była wypadkiem podczas intymnego spotkania.
Prócz nagrań z ciałem ofiary w urządzeniu Murphy'ego znaleziono filmy przedstawiające 16 różnych kobiet, które odrzuciły propozycje seksualne 37-latka. Mężczyzna prowadził również rejestr swoich prób podrywu. Jego ambicją było spotkanie się z tysiącem kobiet. Mężczyzna zadawał wyszukiwarce pytania dotyczące sposobów pozbycia się ciała, tego, czy świnie rzeczywiście zjadają ludzkie zwłoki, występowania dzików w rejonie Balatonu oraz skuteczności działania policji w Budapeszcie.
Rodzina ofiary odrzuciła rewelacje podawane przez Irlandczyka. Mężczyzna w ubiegły czwartek został skazany na 14 lat więzienia na Węgrzech. Po odsiadce ma zostać wydalony z kraju. Będzie miał 10-letni zakaz powrotu na Węgry.