Piekło w raju. Wielokrotnie gwałcił 73-latkę na Teneryfie. Oto kara
Osiem lat po tragicznych wydarzeniach w kurorcie Arona na Teneryfie zapadł wyrok w sprawie brutalnego napadu na 73-letnią turystkę z Wielkiej Brytanii. Choć ofiara nie dożyła sprawiedliwości, jej zeznania oraz dowody DNA pozwoliły skazać napastnika.
Do zdarzenia doszło 13 maja 2018 roku. 73-letnia Brytyjka, która regularnie wyjeżdżała na Teneryfę ze względów zdrowotnych, stała się ofiarą bestialskiego ataku. Sprawca przedostał się do jej apartamentu, pokonując niemal dwumetrowy mur - podaje "Mirror".
Z ustaleń sądu wynika, że napastnik przez blisko dwie godziny znęcał się nad kobietą - była ona bita i wielokrotnie zgwałcona. Mężczyzna przestał torturować ofiarę dopiero wtedy, gdy ta, przerażona i wycieńczona, wydała mu kod do sejfu. Napastnik ukradł pieniądze, biżuterię oraz klucze, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia.
Kobieta trafiła do szpitala w Santa Cruz z licznymi obrażeniami. Choć zmarła siedem miesięcy później (w styczniu 2019 roku) z przyczyn naturalnych, przed śmiercią wykazała się ogromną odwagą, składając szczegółowe zeznania, które okazały się kluczowe dla śledztwa. Jej córka zeznała w sądzie, że stan zdrowia matki drastycznie pogorszył się po traumie, jakiej doświadczyła podczas napadu.
Sprawcą 32-letni Hiszpan
Sprawcą okazał się 32-letni obywatel Hiszpanii. Został on zatrzymany w Walencji dwa miesiące po ataku. Choć mężczyzna nie przyznawał się do winy, twierdząc, że opuścił wyspę z powodów zawodowych, dowody przeciwko niemu były druzgocące - obciążały go m.in. nagrania z monitoringu i analiza DNA.
Mimo prób obrony, która starała się podważyć dowody biologiczne i wskazywała na przewlekłość postępowania, sąd nie miał wątpliwości. Napastnik został skazany na dziewięć lat pozbawienia wolności - informuje "Mirror". Dodatkowo mężczyzna ma wypłacić spadkobiercom zmarłej Brytyjki 33 500 euro odszkodowania oraz zwrócić skradzioną biżuterię.