Powiedziała, co myśli o migrantach. Oto kara dla Francuzki

Thaïs d'Escufon, francuska działaczka, została skazana na karę grzywny w wysokości 1 tys. euro za słowa o migrantach. Jak stwierdziła, są oni "głównym zagrożeniem dla kobiet" we Francji. Jak podaje "Daily Mail", Francuzce groziło nawet pół roku więzienia, ale sąd uchylił karę.

Francuska działaczka otrzymała karę za słowa o migrantach
Francuska działaczka otrzymała karę za słowa o migrantach
Źródło zdjęć: © X | Thaïs d’Escufon
Rafał Strzelec

Francuska działaczka prawicowa Thaïs d'Escufon stwierdziła podczas programu na żywo, że "głównym zagrożeniem dla kobiet we Francji są afrykańscy i arabscy mężczyźni-imigranci". Za tę wypowiedź została oskarżona przez antyrasistowską DILCRAH organizację o publiczne znieważenie grupy osób ze względu na ich pochodzenie. Słowa padły w programie stacji BFM TV. Audycja była poświęcona sprawie gwałtu na Francuzce, którego miał dokonać obcokrajowiec.

Sprawa wywołała szeroką debatę we Francji i poza jej granicami. Zwolennicy działaczki mówią o ograniczaniu wolności słowa, natomiast jej przeciwnicy podkreślają, że publiczne uogólnienia wobec całych grup etnicznych mogą prowadzić do szerzenia nienawiści.

D'Escufon przekonuje, że jej słowa wynikają z osobistych doświadczeń. Twierdzi, że pod koniec 2022 r. została zaatakowana przez tunezyjskiego migranta, który miał wejść za nią do mieszkania i przez kilkadziesiąt minut przetrzymywać ją w środku. Według jej relacji mężczyzna miał domagać się od niej czynności seksualnych. Kobieta zgłosiła się na policję, jednak, jak twierdzi, mundurowi przekazali jej, że "identyfikacja podejrzanego będzie trudna z powodu zaległości obejmujących około 6 tys. podobnych spraw".

Kilka dni po zdarzeniu wystąpiła we francuskiej telewizji. Rok później została ponownie zaproszona do programu poświęconego sprawie gwałtu dokonanego przez migranta. W trakcie dyskusji padły słowa, które doprowadziły do postępowania sądowego.

- Stawiłam się przed sądem 8 kwietnia tego roku. Broniłam się, mówiąc, że jestem kobietą i czuję się coraz mniej bezpiecznie na ulicach, a sytuacja się pogarsza. Przedstawiłam liczby i statystyki na poparcie swoich twierdzeń - powiedziała Francuzka w rozmowie z "Daily Mail".

Prokuratura uznała jednak, że aktywistka wykorzystuje własne doświadczenia do usprawiedliwiania mowy nienawiści. Według oskarżycieli takie wypowiedzi "nie mają miejsca w naszej demokracji". W związku z tym prokurator zażądał kary pozbawienia wolności.

Ostateczna decyzja o karze zapadła 18 czerwca. Jak podaje hiszpańskojęzyczny portal gaceta.es, 26-latka odwołała się od poprzedniego wyroku - sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywny w wysokości 1 tys. euro. Ostatecznie sąd zawiesił pierwszą część wyroku, ale kara finansowa pozostała w mocy.

Sama działaczka uważa, że sprawa jest przykładem ograniczania debaty publicznej na temat migracji. - Francja nie jest krajem wolności słowa – powiedziała. Dodała również, że wielu Francuzów obawia się publicznie krytykować politykę migracyjną z obawy przed oskarżeniami o rasizm lub ekstremizm. W rozmowie z "Daily Mail" wskazała także, że "wielokrotnie doświadczała wrogości i przemocy ze strony aktywistów Antify i środowisk lewicowych z powodu swojej działalności". Mówiła również o blokowaniu jej działalności w mediach społecznościowych. Mimo tego nie ma zamiaru rezygnować ze swojej działalności.

Wybrane dla Ciebie