Tajemnicza śmierć w Rybniku. "Usłyszałem jakąś kłótnię"
W jednym z domów jednorodzinnych w Rybniku (woj. śląskie) w sobotę znaleziono ciała dwóch osób. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że jednym ze zmarłych jest były prokurator katowickiej Prokuratury Apelacyjnej, a drugim - jego 41-letni syn. "Fakt" rozmawiał z sąsiadami mężczyzn.
Sąsiedzi byłego prokuratora zabrali głos po dramatycznym odkryciu, jakiego dokonano w minioną sobotę (7 marca) w domu jednorodzinnym przy ul. Platanowej w Rybniku. Przypomnijmy - znaleziono ciała 68-letniego mężczyzny oraz jego 41-letniego syna.
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że wśród zmarłych ma być były prokurator katowickiej Prokuratury Apelacyjnej, który w przeszłości został prawomocnie skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.
Przeprowadzono bardzo dokładne oględziny. Na zwłokach nie znaleziono żadnych obrażeń, a także śladów wskazujących na to, iż doszło tam do przestępstwa – powiedziała "Gazecie Wyborczej" osoba znająca kulisy sprawy.
"Fakt" rozmawiał z mieszkańcami ul. Platanowej. Sąsiedzi twierdzą, że w domu byłego prokuratora do tej pory nie dochodziło do większych awantur. O tragicznej śmierci mężczyzn okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się, gdy 7 marca przed domem zobaczyli policję i pogotowie.
Straszna tragedia. Nie wiadomo nawet, jak długo mogli tam leżeć –podkreśla jedna z sąsiadek.
"Usłyszałem jakąś kłótnię"
Mężczyzna, który dopiero niedawno zamieszkał w okolicy, twierdzi, że był świadkiem kłótni. Miało do niej dojść przed wspomnianym domem.
Wprowadziliśmy się tu niedawno i wydawało się, że nikt tam nie mieszka. Dopiero tydzień temu usłyszałem jakąś kłótnię przed domem. Kobieta krzyczała do młodszego mężczyzny, że niczego w życiu nie osiągnie. To mnie zdziwiło, bo na tej ulicy zwykle jest bardzo spokojnie – mówi rozmówca "Faktu".
Mężczyzna podkreśla, że była to wyjątkowa sytuacja. Wcześniej, przez kilka miesięcy, w pobliżu domu nikogo nie widział. Sądził nawet, że budynek jest opuszczony.
Sprawą zajmuje się policja pod nadzorem gliwickiej prokuratury. Śledczy zlecili sekcję zwłok oraz badania toksykologiczne.