Najważniejsze informacje
- Do zderzenia doszło w sobotę wieczorem na Lake Havasu, w rejonie Cattail Cove State Park.
- Łódź po uderzeniu w półwysep miała wylecieć w powietrze i spaść na pole namiotowe przy wodzie.
- Służby nie podały, co było przyczyną wypadku ani czy zadziałały dodatkowe czynniki.
Tragedia wydarzyła się w sobotni wieczór, 12 września, na jeziorze Lake Havasu w Arizonie w USA. Jak informuje NYPost, około godz. 19:08 służby dostały zgłoszenie o wypadku w pobliżu Cattail Cove State Park.
Gdy ratownicy dotarli na miejsce, zobaczyli przewróconą łódź leżącą na lądzie. Niedaleko niej znaleziono dwie osoby. Obie były nieprzytomne. Mimo natychmiastowej pomocy nie udało się ich uratować. Zginęli 65-letni Charles Romer i 59-letnia Jennifer Luzzi.
Według wstępnych ustaleń policji łódź płynęła z dużą prędkością. W pewnym momencie uderzyła w duży fragment lądu wystający w jezioro. Siła uderzenia była tak duża, że łódź wzbiła się w powietrze.
WIDEOCo zatrzymało rozmowy ws. Ukrainy? Ekspert wyjaśnia
Na tym jednak nie skończył się dramat. Jednostka przeleciała dalej i spadła na znajdujące się na brzegu miejsce przeznaczone dla osób biwakujących przy jeziorze. Łódź przewróciła się do góry dnem.
Ratownicy znaleźli Charlesa Romera i Jennifer Luzzi. Natychmiast rozpoczęli reanimację. Oboje zginęli jednak na miejscu. Policja nadal wyjaśnia dokładne przyczyny wypadku. Na razie wiadomo jedynie, że łódź poruszała się z dużą prędkością przed uderzeniem. Śledczy nie podali jeszcze, dlaczego doszło do zderzenia.
Ofiary były mieszkańcami Lake Havasu City. Nie były przypadkowymi turystami. Oboje prowadzili własne biznesy i byli dobrze znani w lokalnej społeczności.
Charles "Chip" Romer miał 65 lat. Prowadził firmę zajmującą się sprzedażą i dostawą napojów. Po pracy jego wielką pasją były szybkie łodzie.
Romer przez lata brał udział w zawodach i pokazach szybkich łodzi. Był dobrze znany w środowisku osób, które interesują się mocnymi silnikami i ściganiem po wodzie. W 2023 r. wystartował w zawodach na Lake Havasu. Jego łódź osiągnęła wtedy prędkość ponad 195 mil na godzinę, czyli ponad 310 km/h.
Jennifer Luzzi miała 59 lat. Zajmowała się sprzedażą nieruchomości. Prowadziła własny zespół agentów w Lake Havasu City. W okolicy pracowała w tej branży przez wiele lat i miała szerokie grono klientów oraz znajomych.
Biznesmeni zginęli w katastrofie łodzi. "Nie chciałem, żeby to była prawda"
Po tragedii ich znajomi nie kryli rozpaczy. Gary Smith, który przez lata znał Romera i również interesował się szybkimi łodziami, wspominał go jako człowieka, który potrafił rozmawiać z każdym.
Chip zobaczył, jak piękna była moja łódź, i uzależnił się od Skaterów – wspominał Smith.
Jak mówił, Romer często żartował, komplementował innych i pomagał lokalnym organizacjom. Był również znany z tego, że wspierał różne wydarzenia w okolicy. Smith dobrze znał także Jennifer Luzzi. Kobieta była bliską przyjaciółką jego żony.
Była po prostu wspaniałą osobą. Ciężko pracowała i pomogła nam kupić dom – wspominał.
Adrian Barrett, który znał oboje, przyznał, że wiadomość o wypadku była dla niego szokiem.
Wciąż nie mogę uwierzyć, że straciliśmy Chipa i Jen. Kiedy usłyszałem o wypadku, nie chciałem, żeby to była prawda – powiedział.
Barrett szczególnie ciepło mówił o Jennifer. Jak wspominał, kobieta pomogła mu, gdy dopiero zaczynał prowadzić własną firmę.
Była jedyna w swoim rodzaju. Wiele jej zawdzięczam i będę tęsknił za jej radami – powiedział.
Dodał, że Luzzi była nie tylko jedną z najbardziej znanych osób zajmujących się nieruchomościami w okolicy. Jego zdaniem była przede wszystkim osobą, która potrafiła wspierać innych.