Oba aresztowania wzbudziły obawy, że tajskie gangi mogą wykorzystywać brytyjskich turystów do przemytu narkotyków po zaostrzeniu kontroli przesyłek pocztowych.
Rodzina walczy o nastolatkę
Bella spędzi co najmniej dziewięć miesięcy w areszcie w surowym więzieniu z czasów sowieckich. Jej rodzina z brytyjskiego miasta Billingham w hrabstwie Durham jest przekonana, że została zmanipulowana po przyjeździe do Azji na spotkanie z tajemniczym mężczyzną, który mógł ją wciągnąć w przemyt narkotyków.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOWykorzystywana seksualnie Hania walczyła o siebie do końca
Ojciec Belli, Niel, elektryk pracujący na platformach wiertniczych w Wietnamie, przybył do Tbilisi w poszukiwaniu odpowiedzi po tym, jak Bella ze łzami w oczach powiedziała sądowi, że jest w ciąży. Mimo to nie udało mu się jeszcze spotkać z córką w więzieniu na obrzeżach stolicy Gruzji.
Nie mogę nic powiedzieć, ale będę tu tak długo, jak to będzie konieczne. Nie mam doświadczenia w radzeniu sobie z takimi sytuacjami i jest to dla mnie bardzo trudne - powiedział Niel Culley w rozmowie z "The Sun".
Brytyjscy turyści nową metodą przemytu?
Obawy rosną, że tajskie gangi narkotykowe mogą wykorzystywać brytyjskich turystów jako kurierów po zaostrzeniu kontroli przesyłek pocztowych. W zeszłym roku w Tajlandii aresztowano 800 osób, w tym 50 Brytyjczyków, za próbę przemytu, a skonfiskowano ponad dziewięć ton marihuany.
General Jemal Janashia, były szef gruzińskiej policji, wyraził zaniepokojenie, że młodzi brytyjscy turyści są celem gangów.
Fakt, że dwie młode Brytyjki wyleciały z dużymi ilościami narkotyków z tego samego lotniska, zainteresuje śledczych. Będą zaniepokojeni możliwością istnienia powiązań i tym, że tajskie gangi mogą próbować rekrutować podatnych na manipulację brytyjskich podróżników - oznajmił.