Zadusiła dziecko poduszką. "Nie chciał spać". Horror w żłobku w Anglii
To miał być zwyczajny dzień. Jak podaje BBC, Masi Sibanda 9 grudnia 2022 roku odprowadziła swojego 14-miesięcznego syna Noaha do Fairytales Day Nursery w Dudley (Anglia) i wróciła do domu, przekonana, że dziecko jest bezpieczne. Kilka godzin później chłopiec nie żył. Zmarł w wyniku uduszenia podczas drzemki. Wreszcie zapadł wyrok.
Przez długi czas szczegóły tragedii nie były znane. Dopiero po zakończeniu procesu ujawniono nagrania z monitoringu, które pokazały ostatnie chwile dziecka. Jak relacjonuje matka, na nagraniu widać, jak pracownica żłobka, 23-letnia Kimberley Cookson, próbuje zmusić chłopca do snu.
"Noah nie chciał spać, miał trudności. W odpowiedzi był przytrzymywany coraz mocniej" – wspominała kobieta. Według ustaleń śledczych dziecko zostało ciasno owinięte, położone twarzą do poduszki i przykryte kocem. Chłopiec próbował się uwolnić, jednak bezskutecznie.
Niebezpieczne praktyki były normą
Śledztwo wykazało, że sytuacja nie była odosobniona. Jak podaje BBC, w placówce powszechnie stosowano niebezpieczne metody usypiania dzieci – w tym przytrzymywanie ich siłą, jeśli nie chciały zasnąć.
Dodatkowo po południu Noah został ponownie położony spać, tym razem w małym namiocie tipi. Przez kolejne dwie godziny nikt go nie sprawdzał. Kiedy personel w końcu zajrzał do dziecka, nie oddychało.
Spóźniona pomoc i najgorszy scenariusz
Na miejsce wezwano służby ratunkowe, jednak życia chłopca nie udało się uratować. Został uznany za zmarłego w szpitalu. Matka wspomina moment, w którym mogła pożegnać się z synem: "Jego ciało było tak zimne, jak nigdy wcześniej". Początkowo śmierć nie wzbudziła podejrzeń. Dopiero późniejsza kontrola ujawniła skalę zaniedbań.
Wyroki po latach
Po ponad trzech latach zapadły wyroki w sprawie. Kimberley Cookson przyznała się do nieumyślnego spowodowania śmierci i została skazana na 3 lata i 4 miesiące więzienia.
Firma prowadząca żłobek została uznana za winną nieumyślnego spowodowania śmierci oraz naruszenia przepisów bezpieczeństwa pracy. Nałożono na nią karę 240 tys. funtów oraz dodatkowe koszty. Właścicielka placówki, Deborah Latewood, otrzymała karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Żłobek zamknięty, ale pytania pozostają
Placówka została zamknięta przez brytyjski organ nadzorczy Ofsted w kwietniu 2023 roku. Uznano ją za niezdolną do dalszego funkcjonowania. Po tragedii wprowadzono także zalecenia dotyczące obowiązkowych szkoleń personelu i przeglądu zasad bezpiecznego snu dzieci. Eksperci podkreślają, że sprawa Noaha nie była jednostkowym przypadkiem – a brak odpowiedniego nadzoru i szkolenia może prowadzić do tragicznych konsekwencji.
"To nie powinno się wydarzyć"
Dla matki chłopca żaden wyrok nie cofnie tragedii. Podkreśla, że problem nie dotyczy wyłącznie zasad bezpiecznego snu, ale podejścia do dzieci w placówkach opieki. "To było niebezpieczne, lekkomyślne i po prostu podłe" – mówi.