Kai Edwards został uznany za winnego trzech gwałtów oraz napaści na tle seksualnym. Wyrok, który zapadł przed Hull Crown Court, kończy traumatyczny proces, podczas którego na jaw wyszły szczegóły manipulacji i przemocy, jakich dopuszczał się nastolatek - informuje hulldailymail.co.uk.
Edwards nawiązywał kontakt ze swoimi ofiarami przez internet. Dziewczęta nie znały się nawzajem, a scenariusz wydarzeń w każdym przypadku był podobny. Sprawca stosował presję, zastraszał ofiary i ignorował ich wyraźne prośby o zaprzestanie kontaktów fizycznych.
Prokurator David Godfrey opisał Edwardsa jako osobę, która za nic miała granice innych ludzi. Jedna z nastolatek zeznała, że została zgwałcona, gdy spała. Inna była bita, kopana i wyzywana, zanim doszło do napaści.
Mówił o "spisku"
Mimo dowodów, Kai Edwards konsekwentnie nie przyznawał się do winy. W trakcie procesu twierdził nawet, że padł ofiarą "spisku", a wszystkie oskarżenia są nieprawdziwe.
Jego obrona argumentowała, że chłopak był niedojrzały i miał trudne dzieciństwo, jednak sąd nie uznał tego za okoliczność łagodzącą, która mogłaby uchronić go przed surową karą.
Sędzia skazał Kaia Edwardsa na siedem lat pobytu w zakładzie dla młodocianych przestępców. Ponadto 18-latek dożywotnio trafił do rejestru sprawców przestępstw seksualnych.