17-latek nagrał, jak zabił ojczyma i babcię. Syn ofiary zabrał głos
W Kadłubie doszło do krwawej zbrodni. Jak podaje policja, 17-latek miał zamordować swojego ojczyma i babcię. Syn zamordowanej kobiety zabrał głos w rozmowie z TVP Opole. - Nie rozmawiałem z nim, bo był bardzo skryty. Siedział w domu przy komputerze - mówi pan Jan o 17-latku.
Do zbrodni doszło w czwartek (26 lutego) w Kadłubie. Według informacji "Nowej Trybuny Opolskiej" zbrodnia miała być zaplanowana. W sieci ukazało się nagranie, jak 17-latek ćwiczy uderzenia siekierą, a potem brutalnie atakuje swojego ojczyma oraz babcię. Ofiary spały w momencie ataku. Zarówno 92-latka, jak i 38-latek zginęli od zadanych ciosów.
Sprawca zbrodni uciekł. W czwartek około godz. 13.00 policja poinformowała o jego zatrzymaniu. - Mężczyzna ukrywał się w zaroślach. W chwili zatrzymania nie był uzbrojony, nie stawiał oporu. Był spokojny i niczego nie wyjaśniał. 17-latek został doprowadzony do strzeleckiej komendy. Na jutro planowane jest przesłuchanie mężczyzny w charakterze podejrzanego - przekazała policja.
Mundurowi w późniejszym komunikacie zaapelowali do internautów, aby nie powielali nagrania, na którym widać całą zbrodnię.
W związku z dzisiejszym zdarzeniem w Kadłubie apelujemy o powstrzymanie się od publikowania i udostępniania drastycznych zdjęć oraz nagrań z miejsca zbrodni! W obliczu całej tragedii, rodzina zmarłej 92-latki i 38-latka zasługuje na uszanowanie ich prywatności. Nikt nie chciałby znaleźć się w podobnej sytuacji i oglądać śmierci ani cierpienia bliskiej osoby w Internecie - napisano w komunikacie.
Syn ofiary o 17-latku: Był bardzo skryty
Kadłub to niewielka, spokojna miejscowość w woj. opolskim. Mieszkańcy w rozmowie z TVP Opole przyznawali, że nie spodziewali się takiej tragedii. - Spokojna rodzina - powtarzali wszyscy o ofiarach zbrodni. Głos w sprawie zbrodni zabrał też pan Jan. Był synem kobiety, która została zamordowana. Po raz ostatni widział ją dzień przed zbrodnią.
- Wszystko było w porządku. Byłem odwiedzić mamę. Siedziała na wersalce, patrzyła na telewizor - wspomina mężczyzna. Potem został zapytany o zatrzymanego 17-latka.
Nie rozmawiałem z nim, bo był bardzo skryty. Siedział w domu przy komputerze. Jak się już pokazał, to tylko przelotem, a potem wracał do swojego pokoju - dodał pan Jan w rozmowie z TVP Opole.
Wiadomo, że ojczym 17-latka był mechanikiem. W rozmowie z Telewizją Polską jeden z jego klientów mówił, że był bardzo "sympatycznym, uczynnym człowiekiem".
Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu przekazał, że 17-latek będzie odpowiadał jako osoba dorosła. Na piątek zaplanowano z nim czynności. Śledczy przekazał, że konieczne będzie zbadanie krwi podejrzanego na obecność środków psychoaktywnych. Zatrzymanemu grozi dożywocie.