17-latkowie skatowali mężczyznę. Brutalna zbrodnia. "Babka, dawaj pieniądze"
Dwaj 17-latkowie usłyszeli zarzuty po śmierci 45-letniego Roberta z Wielkich Oczu. Według prokuratury to nie było pobicie, lecz zabójstwo - podaje w reportażu TVN Uwaga.
Najważniejsze informacje
- Prokuratura Rejonowa w Lubaczowie zarzuca dwóm 17-latkom zabójstwo 45-latka.
- Śledczy zabezpieczyli nagrania i zdjęcia z telefonów podejrzanych, mające dokumentować atak.
- Obaj nastolatkowie trafili do aresztu; wcześniej byli notowani za przestępstwa przeciwko mieniu i bójki.
W Wielkich Oczach na Podkarpaciu doszło do tragicznego zdarzenia, podczas którego zginął 45-letni Robert. Jak informuje program TVN Uwaga, mężczyzna został pobity w domu znajomej. Po kilkunastu minutach jego stan był bardzo ciężki, a następnie mężczyzna został odnaleziony przez swoją matkę.
Według ustaleń śledczych oraz relacji rodziny w sprawę mogą być zamieszani dwaj 17-latkowie. Zostali oni zatrzymani około dwóch godzin po zdarzeniu. Prokuratura podaje, że w chwili zatrzymania byli pod wpływem alkoholu.
W dniu tragedii do domu Janiny Misiurskiej przyszło dwóch nastolatków. Szukali pieniędzy. Kobieta wspomina, że chwilę później jej 45-letni syn Robert został zaatakowany.
Nowe gatunki sprzed 220 mln lat. Naukowcy ujawniają szczegóły
Pamiętam dzień tragedii doskonale. Przyszło do mnie do domu dwóch młodych chłopaków - Konrad i ten z Lubaczowa. Weszli i powiedzieli: "Dawaj babka pieniądze". Chcieli dwie stówki. A ten z Lubaczowa: "Co to dwie, stara ku…, dawaj cztery!" To było przed tym, jak mój syn został zaatakowany - wspomina Janina Misiurska, matka zamordowanego.
Przed południem dwóch 17-latków, zamiast iść do szkoły, postanowiło urządzić imprezę. Szukając pieniędzy na alkohol, poszli do domu Roberta.
Pani Janina z przerażeniem wspomina widok, który zastała na miejscu: wszystko było porozwalane, a na podłodze leżała mokra kurtka, która – jak się okazało po dotknięciu – była przesiąknięta krwią. Według jej relacji mężczyzna nosił ślady okrutnych tortur; miał przebite płuca, połamane żebra i potwornie opuchniętą głowę.
Ciało leżące pod domem było niemal czarne od sińców i całkowicie nie do poznania. Kobieta podkreśla, że sprawcy skatowali go w sposób tragiczny, dodając, że nigdy wcześniej nie widziała, by jeden człowiek mógł wyrządzić drugiemu taką krzywdę.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie przedstawili nastolatkom zarzuty zabójstwa. Decyzję oparto m.in. na materiałach zabezpieczonych w telefonach podejrzanych.
W trakcie czynności procesowych funkcjonariusze policji zabezpieczyli telefony należące do sprawców. Podczas przeglądania ich zawartości ujawniono nagrania, a także zdjęcia, które zostały wykonane w trakcie tego zdarzenia - przekazała prok. Agnieszka Nieckarz-Proszek.
Jak dodała, na nagraniu widać, w jaki sposób do tego doszło. Uderzali pokrzywdzonego pięściami, a także butem typu traper oraz kopali.
Śledztwo ma też odpowiedzieć na pytanie o motyw działania nastolatków. - Na razie nie mamy odpowiedzi na pytanie, co było motywem. Odpowie na to śledztwo. Obaj podejrzani zostali przesłuchani i nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw - poinformowała prokurator. Na wniosek prokuratury sąd aresztował obu 17-latków.
Prokuratura potwierdziła, że obaj siedemnastolatkowie byli już wcześniej znani organom ścigania, a wobec nich toczyły się postępowania przed sądem dla nieletnich. Jak wylicza prokurator Nieckarz-Proszek, lista ich wcześniejszych czynów karalnych jest długa i obejmuje zarówno przestępstwa przeciwko mieniu, takie jak kradzieże i niszczenie mienia, jak i akty agresji: bójki, pobicia oraz naruszenia nietykalności cielesnej.
Rodzina innego nastolatka twierdzi, że jeden z podejrzanych kilka miesięcy wcześniej zaatakował ich wnuka w autobusie. - W głowę go bił, krew go zalała, zemdlał - mówi babcia poszkodowanego.
Bliscy Roberta podkreślają, że 45-latek opiekował się schorowaną matką. - Robert był dla mnie oparciem, pomagał mi we wszystkim, dbał o mnie - mówi pani Janina. Siostra ofiary nie potrafi pogodzić się z tym, co się stało. - Ponoć on klękał na kolanach, błagał, aby go nie prali, natomiast oni nie przestawali - relacjonuje Irena Wicińska.
17-latkowie skatowali mężczyznę. Matka przeprasza
Matka jednego z oskarżonych nastolatków wyraża głębokie ubolewanie z powodu tragedii, wspominając jednocześnie, że wielokrotnie prosiła ofiarę, pana Roberta, by nie kupował nieletnim alkoholu.
Kobieta twierdzi, że nie zna dokładnych okoliczności zdarzenia, jednak po tym, co się stało, doszło do poruszającego spotkania rodzin obu stron. Siostra zamordowanego relacjonuje, że matka Konrada płakała, przepraszała i błagała o wybaczenie, a w obliczu tej niewyobrażalnej tragedii obie kobiety pogrążyły się we wspólnym szlochu.
Rozmawiałam z matką Konrada. Przepraszała mnie, błagała. Obie płakałyśmy. Mojemu bratu życia już to nie zwróci, a ona musi z tym niestety żyć - dodaje pani Irena, siostra Roberta.