250 tatuaży z przymusu. Szokująca historia Holenderki
Holenderka Joke przez lata była zmuszana przez byłego partnera do noszenia na własnym ciele setek tatuaży z jego imieniem, inicjałami i napisami typu "własność" - często w najbardziej intymnych miejscach. Jak informuje "Het Laatste Nieuws", dzięki wsparciu specjalisty i stowarzyszenia udaje się je usuwać. Pojawił się także apel w tej sprawie.
Mieszkanka Holandii przez wiele lat była zmuszana przez byłego partnera do noszenia setek tatuaży. Na jej ciele pojawiały się tatuaże z jego imieniem, inicjałami oraz napisami takimi jak "własność". To przerażający przykład przemocy i kontroli w związku.
Według relacji lokalnych mediów i organizacji Stichting Spijt van Tattoo, partner kobiety sam kupił maszynkę do tatuowania i wielokrotnie ją tatuował w miejscach, które uważał za dowód kontroli, między innymi na piersiach i pośladkach. W sumie na jej ciele pojawiło się około 250 takich tatuaży.
Kobieta w Holandii przez wiele lat żyła w strachu. Była systematycznie upokarzana i kontrolowana przez byłego partnera. Przedstawiciele fundacji mówią, że to była emocjonalna manipulacja i naruszanie granic osobistych.
Szok na Ursynowie. 78-latka oddała sejf oszustom
Po odejściu z toksycznego związku w ostatnich tygodniach kobieta rozpoczęła proces usuwania tatuaży, przede wszystkim z twarzy i widocznych części ciała.
250 tatuaży z przymusu. Ogromny koszt usuwania
Usuwanie tatuaży wymaga wielu zabiegów, a koszty szybko rosną. Według NL Times w przypadku Joke dotychczasowe wydatki wyniosły około 30 tys. euro (ponad 125 tys. zł).
Z tego powodu fundacja zorganizowała publiczną zbiórkę, aby pomóc finansować terapię nie tylko dla niej, ale także dla innych osób, które doświadczyły podobnej przemocy.
Ci, którzy zostali głęboko zranieni, mogą się podnieść. Skoro ja mogę, to ktoś inny też może - powiedziała Joke na stronie fundacji.
Fundacja zwraca uwagę, że nawet małe tatuaże z przeszłych związków mogą mieć poważne skutki dla psychiki. - Dla wielu kobiet to nie ozdoby, tylko trwałe przypomnienia okresu strachu i zależności - mówi rzecznik fundacji, Andy Han.
W przypadku Joke usunięto już dużą część tatuaży, zwłaszcza z twarzy. Jest nadzieja, że do końca roku jej ciało będzie wolne od śladów po przymusowych tatuażach. Fundacja podkreśla jednak, że fizyczne usunięcie tatuaży nie leczy automatycznie ran emocjonalnych.