Seks ze strażniczką. Skandal w celi na Wyspach. Przerwała milczenie

To był jeden z najbardziej szokujących skandali obyczajowych 2024 roku w Wielkiej Brytanii. Nagranie, na którym umundurowana strażniczka więzienna uprawia seks z osadzonym w celi londyńskiego więzienia Wandsworth, błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Dziś uczestnicy tamtego skandalu próbują ułożyć sobie życie na nowo.

Skandal wokół strażniczki więziennej.Skandal wokół strażniczki więziennej.
Źródło zdjęć: © Instagram
Mateusz Domański

Latem 2024 roku do sieci wyciekło trwające ponad cztery minuty nagranie z zakładu karnego HMP Wandsworth. Widać na nim Lindę De Sousa Abreu, ówczesną funkcjonariuszkę służby więziennej, w intymnej sytuacji z Lintonem Weirichem, skazanym za włamania. Całość rejestrował inny więzień, który zagrzewał parę okrzykami: "tworzymy historię!" oraz "tak się żyje w Wandsworth!" - pisze "The Sun".

Nieudana ucieczka i proces

Gdy sprawa wyszła na jaw, Abreu próbowała uniknąć odpowiedzialności. 28 czerwca 2024 roku zadzwoniła do pracy, twierdząc, że ma "nagły wypadek rodzinny" i nie pojawi się na służbie. Tego samego dnia, około godziny 19:00, została zatrzymana na lotnisku Heathrow, gdy czekała na lot do Madrytu wraz ze swoim ojcem.

W trakcie przesłuchań jej linia obrony kilkukrotnie się zmieniała. Początkowo twierdziła, że padła ofiarą przymusu, jednak ostatecznie przyznała się do winy. W styczniu 2025 roku usłyszała wyrok 15 miesięcy pozbawienia wolności.

"Jestem niesamowicie zawstydzona"

Linda De Sousa Abreu spędziła w więzieniu HMP Bronzefield pięć miesięcy, po czym została zwolniona pod nadzorem elektronicznym. Dziś 31-letnia matka i mężatka stara się prowadzić życie z dala od blasku fleszy w zachodnim Londynie.

W rozmowie z brytyjską prasą wyznała, że bardzo żałuje swoich czynów.

Jestem niesamowicie zawstydzona. Chcę po prostu żyć dalej i być dobrą matką dla swojego dziecka - powiedziała, cytowana przez "The Sun"

Dodała również, że w czasie, gdy doszło do incydentu, więzienie Wandsworth zmagało się z ogromnymi brakami kadrowymi, co utrudniało jakąkolwiek kontrolę nad tym, co działo się w celach.

Brutalne konsekwencje dla więźnia

Również Linton Weirich, partner strażniczki z nagrania, nie wspomina dobrze tej sławy. Twierdzi, że nie chciał, aby film trafił do sieci, zwłaszcza że jego ówczesna partnerka była w ciąży. Skandal niemal zniszczył jego relacje rodzinne.

Ludzie nazywali mnie "legendą", ale efekty tego wszystkiego były straszne. To największy błąd mojego życia - wyznał Weirich, który obecnie pracuje jako trener personalny.

Konsekwencje były jednak znacznie poważniejsze niż tylko wstyd. Weirich został brutalnie zaatakowany, gdy trzymał na rękach swojego nowo narodzonego syna. Napastnik złamał mu szczękę (konieczna była operacja). Mężczyzna jest przekonany, że atak miał bezpośredni związek z jego "sławą" z więziennego nagrania. Na szczęście dziecku nic się nie stało.

Obecnie oboje bohaterowie skandalu deklarują, że wyciągnęli wnioski z przeszłości i skupiają się na wychowywaniu swoich dzieci, dziś już rocznych.

Wybrane dla Ciebie