Dostał taką wiadomość. Później zgwałcił i zabił. Koszmar na Wyspach

Courtney Angus miała świętować swoje 21. urodziny. Zamiast tego, zginęła z rąk recydywisty, któremu wcześniej próbowała pomóc jako przyjaciółka. Michael Doherty, 38-letni gwałciciel, został skazany na dożywocie. Teraz ujawniono, jaką wiadomość dostał od późniejszej ofiary.

Straszna śmierć młodej Brytyjki.Straszna śmierć młodej Brytyjki.
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Domański

Do zbrodni doszło w lipcu ubiegłego roku w brytyjskim Dewsbury. Choć o sprawie było głośno ze względu na nietypowe okoliczności zatrzymania sprawcy w supermarkecie Asda, proces przed sądem w Leeds ujawnił przerażające szczegóły dotyczące motywu i przebiegu samej napaści - podkreśla "Mirror".

Courtney Angus od kilku dni pomieszkiwała u Doherty’ego. Między 38-latkiem a młodą kobietą doszło do wymiany wiadomości, które prokuratura uznała za kluczowy dowód w sprawie. Mężczyzna, który już wcześniej przejawiał skłonności do przemocy wobec kobiet, zaczął wywierać na Courtney presję emocjonalną.

Gdy Doherty zaczął grozić, że odbierze sobie życie, ponieważ Courtney nie odwzajemnia jego uczuć, 21-latka odpisała mu z dużą dojrzałością: "To nie moja wina, że nie chcę związku. Nie zwodziłam cię, ani nie napełniałam twojej głowy niczym. Byłam dla ciebie dobrą przyjaciółką, przepraszam".

Sędzia Guy Kearl stwierdził wprost: - Zabrałeś jej życie w przypływie bezsensownego gniewu, ponieważ cię odrzuciła. To nie pierwszy raz, kiedy zareagowałeś przemocą wobec kobiet, które stawiały ci opór.

Zgwałcił i zabił

Szczegóły sekcji zwłok i przeszukania miejsca zbrodni są wstrząsające. Kobieta była bita i duszona, a śledczy znaleźli dowody na to, że przed śmiercią padła ofiarą napaści na tle seksualnym.

Najbardziej drastycznym elementem procesu był opis tego, co Doherty zrobił po morderstwie. Jak ustalili śledczy, mężczyzna dokonał amputacji części ciała ofiary i położył ją na gzymsie swojego kominka.

Zanim Doherty został zatrzymany, przez kilkanaście godzin zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Ukradł bagietki z piekarni, próbował okraść sklep Aldi, a w końcu trafił do supermarketu Asda. To tam, wymachując nożem przed pracownikami, wykrzyczał: "Wezwijcie policję, mam w domu trupa!".

Wcześniej jednak próbował budować linię obrony, wysyłając wiadomości do znajomych. Twierdził w nich, że "dziewczyna rzuciła się na niego z nożem", a on jedynie "odciął jej prąd" (uderzył ją, pozbawiając przytomności). Wyniki sekcji zwłok i dowody zabezpieczone w mieszkaniu całkowicie obaliły tę wersję.

Wybrane dla Ciebie