Najważniejsze informacje
- Śledztwo prowadzi hiszpańska Guardia Civil, a policja wyklucza na razie przemoc i udział osób trzecich.
- Do zdarzenia doszło w rejonie Walencji; nastoletnie dzieci znalazły rodziców i wezwały pomoc.
- Media w Hiszpanii opisują hipotezy o nieszczęśliwym wypadku, m.in. o usterce technicznej jacuzzi lub oparach.
Do tragedii doszło w posiadłości w Cap Blanc, na terenie osiedla mieszkaniowego w Cullera, niedaleko Walencji. Około godz. 17 czasu lokalnego dwoje nastoletnich dzieci znalazło tam swoich rodziców i natychmiast wezwało służby. Wakacyjny pobyt rodziny w Hiszpanii w jednej chwili zamienił się w koszmar.
Początkowo sprawą zajęli się śledczy z wydziału zabójstw. Policja sprawdzała, czy para mogła zostać zamordowana. Z czasem wykluczono jednak udział osób trzecich. Teraz sprawę bada Guardia Civil, która próbuje ustalić, co dokładnie wydarzyło się w posiadłości.
Sprawa odbiła się szerokim echem także w Irlandii, skąd pochodziła para. Irlandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że wie o tragedii i pozostaje w kontakcie z odpowiednimi służbami. Resort zapewnił również rodzinie zmarłych wsparcie konsularne.
WIDEOUdawali klientów bazaru. Zabrali portfel 90-latce
Resort jest świadomy tej sprawy i zapewnia pomoc konsularną w przypadku obywatela Irlandii, którego dotyczy zdarzenie. Jak w każdej sprawie konsularnej, resort nie komentuje szczegółów indywidualnych przypadków - przekazał rzecznik w informacji dla "Irish Mirror".
Jakie hipotezy badają śledczy w Hiszpanii
Według hiszpańskich mediów zakończono już sekcję zwłok. Śledczy wykluczyli celowe działanie, dlatego teraz skupiają się na tym, co mogło doprowadzić do śmierci małżeństwa. Jedna z hipotez zakłada awarię jacuzzi. Według tej wersji Patrick Tobin miał zostać porażony prądem w wodzie, a jego żona miała wejść do jacuzzi, próbując mu pomóc.
Śledczy biorą pod uwagę także inną możliwość. Małżeństwo mogło zatruć się gazem wydobywającym się z wanny z hydromasażem. W tym czasie bliscy rodziny ruszyli z Monaghan do Hiszpanii, by zająć się nastoletnimi dziećmi pary. Dla nich wiadomość o tragedii była ogromnym wstrząsem.
Śmierć małżeństwa poruszyła również mieszkańców Castleblayney w hrabstwie Monaghan, skąd pochodziła rodzina. Wiele osób znało i szanowało bliskich zmarłych.
Rodzina McArdle jest dobrze znana i darzona dużym szacunkiem. To straszna tragedia. Wszyscy są zdruzgotani - powiedział jeden z mieszkańców w rozmowie z "Irish Mirror".