Afera pedofilska w Turku. Organista i ordynator na ławie oskarżonych
W Turku rozpoczął się proces Artura Z. - byłego ordynatora w szpitalu w Koninie i Krzysztofa A. - byłego organisty. Mężczyźni oskarżeni są o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Poszkodowanych w sprawie jest wiele osób. Proces będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami.
W poniedziałek (20 kwietnia) w Sądzie Rejonowym w Turku (woj. wielkopolskie) ruszył proces Artura Z., byłego ordynatora z Konina (szanowanego lekarza onkologa), oraz Krzysztofa A., byłego organisty. Obaj są oskarżeni o przestępstwa seksualne wobec nieletnich. Jak podaje PAP, sędzia Beata Szumińska po odczytaniu aktu oskarżenia wyłączyła jawność dalszej części rozprawy.
Afera pedofilska w Turku
Prokurator Aleksandra Marańda z Prokuratury Rejonowej w Koninie przedstawiła poważne zarzuty wobec Artura Z. Dotyczą one popełnienia dziewięciu przestępstw seksualnych wobec nieletnich w latach 2011-2013, 2018-2020 oraz 2022-2025.
Oskarżenia obejmują m.in. wielokrotne doprowadzenie nieletnich do poddania się "innym czynnościom seksualnym" oraz posiadanie dziecięcej pornografii. Krzysztof A. odpowiada natomiast za wielokrotne doprowadzenie małoletnich do "innych czynności seksualnych" w latach 2011-2013. Poszkodowanych w sprawie jest łącznie osiem osób, z których dwie są już pełnoletnie.
Zarówno prokuratura, jak i obrona zaapelowały o wyłączenie jawności, aby chronić ofiary przed dodatkową wiktymizacją, co zostało zaakceptowane przez sąd.
Konsekwencje społeczne
Mec. Artur Nowak, reprezentujący dwie ofiary, podkreślił, że jego klienci zgłosili przestępstwa z własnej inicjatywy po zaobserwowaniu podejrzanych kontaktów jednego z oskarżonych w mediach społecznościowych. Ich działanie miało na celu powstrzymanie dalszych przestępstw.
Z kolei mec. Ewelina Maciejewska zaznaczyła, że jej klient po zgłoszeniu się do prokuratury spotkał się z negatywnym zachowaniem środowiska kościelnego. – Gdzieś było sugerowane, żeby faktycznie nie występował w tej sprawie w charakterze pokrzywdzonego – poinformowała. Jak dodała, od momentu nagłośnienia sprawy nie może być już ministrantem.
Obaj mężczyźni trafili do aresztu
Artur Z., mimo poważnych zarzutów, nie przyznaje się do winy. Obrońcy obu oskarżonych unikali komentarzy w obliczu zamkniętej dla mediów rozprawy.
Oskarżonym grozi kara więzienia od dwóch do dwunastu lat. Obaj mężczyźni pozostają w areszcie od kwietnia zeszłego roku.