Dostała butelką w głowę. Krzyczał: "to nie kobieta". Nowe wieści
Trwa walka o zdrowie Marii Lesiak. Jej życie legło w gruzach po tym, jak dostała w głowę butelką z piwem. Agresorem był jej chłopak. Rodzice młodej kobiety przekazali kolejne informacje.
Udało się znaleźć nowy ośrodek dla Marii Lesiak, co było priorytetem dla jej rodziców. "Jej stan nie uległ jeszcze znaczącej zmianie, ale Marysia przestała gorączkować. Wykonano jej niezbędne badania i została już dopuszczona do rehabilitacji" - przekazali rodzice dziewczyny w najnowszym wpisie na siepomaga.pl.
Ośrodek jest przeznaczony dla osób w stanie podobnym do naszej córki. Mamy bardzo dobry kontakt z personelem – codziennie możemy uzyskać telefoniczną informację o jej stanie zdrowia i porozmawiać z lekarzem. Pracownicy wykazują duże zaangażowanie i widać, że wkładają całe serce w opiekę nad pacjentami - dodali.
Nie ukrywają, że są bardzo szczęśliwi, że Marysia trafiła właśnie do placówki w Toruniu. "Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Marysia trafiła do tego miejsca. Choć znajduje się ono daleko od naszego domu, liczymy na to, że właśnie tam nastąpi poprawa jej stanu i wkrótce będziemy mogli z nią porozmawiać" - wyznają rodzice Marii.
Wciąż potrzebne są środki finansowe na zapewnienie opieki Marysi. Pomagać można TUTAJ.
Jeden dzień zmienił wszystko
22 sierpnia 2024 roku w Krakowie Marysia została trafiona w głowę butelką z piwem i doznała poważnych obrażeń. Agresorem był Grzegorz Z., jej chłopak.
- Butelka uderzyła w głowę Marii L. ze znaczną siłą - mówią śledczy. Całe zajście widział postronny przechodzień.
Świadek zapytał agresora, dlaczego w taki sposób potraktował kobietę.
Odparł, że "to nie jest kobieta", po czym oddalił się z miejsca zdarzenia - usłyszeliśmy w prokuraturze.
Po tym bestialskim ataku Marysia pozostaje w śpiączce. Grzegorz Z. natomiast trafił do więzienia. Został skazany na 10 lat pozbawienia wolności. Sąd zobligował go ponadto do wypłacenia zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej Marii.