Brutalny gwałt i zabójstwo. Ofiarą 7-latka. Zapadł wyrok w Ukrainie
W Odessie w Ukrainie sąd skazał na dożywocie mężczyznę oskarżonego o zgwałcenie i zabójstwo siedmioletniej dziewczynki - donoszą ukraińskie media. Śledczy ujawnili, że sprawca planował przestępstwo i próbował zatrzeć ślady.
Najważniejsze informacje
- Sąd w Odessie skazał oskarżonego na dożywotnie pozbawienie wolności.
- Według ustaleń śledczych mężczyzna wcześniej budował z dzieckiem relację zaufania i wykorzystał jej wiek oraz niedoświadczenie.
- Prokuratura opisywała, że po zbrodni sprawca próbował ukryć ciało, m.in. przewożąc je taksówką w dużym kartonie.
W Odessie w Ukrainie zakończył się proces dotyczący zabójstwa 7-letniej dziewczynki z czerwca 2025 r. Sprawa trwała około roku. Oskarżony częściowo przyznał się do winy, ale twierdził, że nie pamięta gwałtów, o które był oskarżany - podaje portal obozrevatel.com.
Prokuratura w Odessie przekonywała, że oskarżony działał z premedytacją. Śledczy ustalili, że wcześniej nawiązywał kontakt z dziećmi, rozmawiał z nimi między innymi o kotach oraz pokazywał im nagrania ze swoim zwierzęciem. Według śledczych mogło to służyć zdobyciu zaufania nieletnich.
Ustalono, że przez ok. miesiąc oskarżony regularnie woził dziewczynkę i jej brata na rowerze oraz częstował ich słodyczami. Prokuratorzy przekonywali w sądzie, że mężczyzna wykorzystywał wiek dziecka, jego życiową niedojrzałość i podatność na strach.
Wjechał koparką w ścianę budynku. Wyrwał bankomat i uciekł
Według ustaleń śledczych mężczyzna zwabił dziewczynkę do swojego mieszkania, gdzie miało dojść do gwałtu i zabójstwa. Prokuratura przekonywała, że jego winę potwierdzają zeznania świadków, oględziny miejsca zdarzenia oraz opinie biegłych.
Próba ukrycia ciała i zamówienie taksówki
Z ustaleń śledczych wynikało, że następnego dnia mężczyzna owinął ciało folią spożywczą, schował je do torby, a potem do dużego kartonu.
Na wierzchu miał umieścić puste szklane butelki. Następnie zamówił taksówkę, prosząc o wolny bagażnik do przewozu dużych pudeł, a karton ukrył w niewielkiej piwnicy przy innym budynku.
W sprawie zapadł wyrok dożywocia, a prokurator Andrij Swatok wskazywał, że tylko maksymalna kara może zabezpieczać przed powrotem takich osób na wolność.