O wstrząsającej sprawie informuje "Aachener Zeitung". Według prokuratury, główny oskarżony, 29-latek, poznał młodą kobietę na dyskotece, gdzie miał ją silnie odurzyć alkoholem. Następnie - wraz z dwoma kolegami - zabrał ją do hotelu, gdzie wszyscy trzej mieli ją zgwałcić.
Kobieta, będąc pod wpływem alkoholu i marihuany, była praktycznie bezbronna. Jeden z oskarżonych, 28-latek, miał dodatkowo nagrywać całe zajście - donosi niemiecka prasa.
Po gwałcie mężczyźni zostawili 19-latkę samą w pokoju hotelowym, mimo że ta wymiotowała i groziło jej uduszenie. Prokuratura podkreśla, że mężczyźni świadomie narażali życie kobiety, co kwalifikuje jako usiłowanie zabójstwa.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Pijany jechał pod prąd. Wszystko nagrał monitoring
Sprawę odkryto przypadkiem
Do sprawy policja dotarła przypadkowo - w ramach śledztwa narkotykowego podsłuchiwano telefony oskarżonych, a nagrana rozmowa ujawniła przestępstwo.
Już na początku procesu sąd zdecydował o wyłączeniu jawności na cały jego przebieg oraz podczas wygłaszania mów końcowych. Powodem ma być ochrona dóbr osobistych ofiary.
Podczas rozprawy na sali obecni byli bliscy oskarżonych, którzy wznosili okrzyki w ich obronie, m.in. "bądź silny, bracie" i "sprawiedliwość zwycięży".
W przypadku skazania mężczyznom grożą wieloletnie kary więzienia. Zaplanowano już pięć kolejnych terminów rozpraw, a proces ma potrwać co najmniej do 2 października.