Do tragedii doszło 25 sierpnia. Dzieci najpierw skontaktowały się z krewnym, a następnie, przy pomocy sąsiada, wezwały służby ratunkowe. Lekarze, którzy pojawili się na miejscu, mogli już tylko stwierdzić śmierć małżeństwa.
Podejrzewają porażenie prądem
Początkowo śledczy brali pod uwagę kilka możliwych przyczyn śmierci – przegrzanie, utonięcie, zatrucie chemiczne oraz porażenie prądem. Jak podaje portal Lad Bible, wstępne ustalenia hiszpańskiego koronera wskazują jednak, że najbardziej prawdopodobny jest właśnie śmiertelny wstrząs elektryczny.
Sekcja zwłok wykazała, że u obojga doszło do zatrzymania krążenia i oddechu. Według przyjaciela rodziny jeden z małżonków został znaleziony w jacuzzi, a drugi znajdował się tuż obok.
Jedna z hipotez zakłada, że Thomasina znalazła się w niebezpieczeństwie w wodzie. Patrick miał ruszyć jej na pomoc. Wtedy sam mógł zostać porażony prądem. Na ciałach obojga znaleziono również zadrapania.
Wciąż więcej pytań niż odpowiedzi
Choć wersja dotycząca porażenia prądem jest obecnie uznawana za najbardziej prawdopodobną, śledztwo nie zostało zakończone. Bliscy pary od początku mieli wiele pytań dotyczących okoliczności ich śmierci.
Dzieci zostały pod opieką rodziny
Po śmierci rodziców nastolatkowie pozostali pod opieką krewnych. Podczas pobytu w Hiszpanii otrzymywali pomoc przedstawicieli Hiszpańskiego Czerwonego Krzyża i Rady Miasta Cullera, a także psychologów. Thomasina pochodziła z hrabstwa Monaghan w Irlandii. Patrick urodził się w Nowej Zelandii. Małżeństwo mieszkało w Londynie.
Krótko przed wyjazdem Patrick otrzymał awans w londyńskim biurze firmy technologicznej HCLTech. Thomasina pracowała natomiast jako kosztorysantka specjalizująca się w kosztach pracy przy luksusowych hotelach.
Rodzina zaplanowała wyjazd do Walencji nieco ponad dwa tygodnie przed powrotem dzieci do szkoły. Wakacje, które miały być czasem odpoczynku i wspólnie spędzonych chwil, zakończyły się tragicznie.