Grzegorz C., elektryk mieszkający w Dolnej Saksonii w Niemczech, przebywa w areszcie od wiosny 2026 r. Według prokuratury miał wykorzystywać 33-latkę średnio co dwa tygodnie. Kobieta, której imię zmieniono w mediach w celu jej ochrony, nie wiedziała, że partner podaje jej substancje powodujące głęboki sen.
Odczytywanie zarzutów przed Sądem Krajowym w Hanowerze trwało ok. 45 minut. Śledczy twierdzą, że oskarżony rejestrował swoje czyny telefonem, a filmy publikował w zamkniętych grupach na Telegramie i na stronach pornograficznych. Partnerkę miał przedstawiać pod obraźliwymi pseudonimami oraz pokazywać nieznanym jej mężczyznom.
Środki nasenne i ketamina w akcie oskarżenia
Kobieta zamieszkała z Grzegorzem C. w listopadzie 2021 r., rok po rozpoczęciu związku. Para zajmowała mieszkanie w rejonie Hanoweru. Jak ustalił "Bild", 39-latek miał stosować przepisane mu leki nasenne oraz ketaminę. Przed wykorzystaniem kobiety sprawdzał rzekomo jej oczy, aby ocenić, czy pozostaje nieświadoma.
Prokuratura uważa, że oskarżony czasami realizował sugestie osób oglądających publikowane materiały. Miał również oferować innym mężczyznom kontakt seksualny ze swoją partnerką. Kobieta nie wyrażała na to zgody i nie wiedziała o nagraniach.
Dolegliwości kobiety długo nie miały wyjaśnienia
Z czasem 33-latka zaczęła odczuwać osłabienie i stany dezorientacji. Szukała pomocy u kolejnych lekarzy, ponieważ nie znała przyczyny pogarszającego się samopoczucia. Dopiero ustalenia policji pozwoliły jej poznać okoliczności zdarzeń. Kobieta rozpoznała siebie na zabezpieczonych filmach.
Do zatrzymania Grzegorza C. doprowadziło szersze śledztwo dotyczące witryny, której użytkownicy udostępniali nagrania przedstawiające gwałty na odurzonych kobietach. Funkcjonariusze z Hamburga i innych jednostek przeanalizowali konta oraz adresy IP. W ten sposób trafili na powiązaną międzynarodowo grupę podejrzanych.
Grzegorz C. korzysta z prawa do milczenia
Według organów ścigania Polak sam nagrywał zarzucane mu przestępstwa. "Bild" podał również, że śledczy podejrzewają go o wcześniejsze potajemne wykorzystywanie i filmowanie byłej żony, która mieszka w Polsce. Na obecnym etapie jest to podejrzenie, a nie prawomocne ustalenie sądu.
Adwokat Marcin Ramiński przekazał "Bildowi", że jego klient korzysta z prawa do milczenia. Grzegorzowi C. grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności. Była partnerka oskarżonego ma wystąpić przed sądem jako świadek.