Miał zabić dzieci i teściową. Adam Sz. nadal nie usłyszał zarzutów

Pod koniec marca w Prusicach doszło do krwawej zbrodni. Adam Sz. miał zastrzelić swoje dzieci i teściową. Mężczyzna został przetransportowany ze szpitala na oddział szpitalny Aresztu Śledczego w Poznaniu. - Jego stan zdrowia nadal nie pozwala na przeprowadzenie czynności - mówi w rozmowie z o2.pl Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Zabójstwo w PrusicachZabójstwo w Prusicach
Źródło zdjęć: © PAP | Krzysztof �wik
Rafał Strzelec

Zbrodnia w Prusicach miała miejsce 28 marca. Adam Sz., pracownik Służby Więziennej, miał zabić swoją teściową, a następnie dwoje dzieci - 9-letnią córkę i 5-letniego syna. Mężczyzna oddał do nich strzały z broni palnej.

Teściowa mężczyzny i jego córka zginęły na miejscu. Z kolei poszkodowany chłopiec trafił do szpitala. Nie udało się go uratować - zmarł 31 marca. Adam Sz. próbował odebrać sobie życie, jednak mężczyznę uratowali lekarze.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Koszmarny wypadek na przejeździe. Wszystko nagrała kamera

Zbrodnia w Prusicach. Adam Sz. nadal przebywa w szpitalu

Choć od zbrodni minęły już blisko dwa miesiące, Adam Sz. nadal nie usłyszał zarzutów. Jak mówi w rozmowie z o2.pl Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, 51-latek został przetransportowany ze szpitala na oddział szpitalny Aresztu Śledczego w Poznaniu. Powód? Areszt we Wrocławiu takiego oddziału nie posiada.

Adam Sz. przebywał w szpitalu pod nadzorem najpierw policji, a następnie służby więziennej. Jego stan zdrowia pozwalał na transport, jednak nadal nie pozwala na przeprowadzenie z nim czynności w postaci przesłuchania i przedstawienia zarzutów - mówi nam Karolina Stocka-Mycek.

Na razie nie wiadomo, kiedy w ogóle Adam Sz. może usłyszeć zarzuty. Jak się dowiedzieliśmy, wszystko zależy od postępów leczenia. Mężczyzna przeszedł operację.

Mimo tego prokuratura nadal prowadzi dalsze czynności w tej sprawie. Zostali przesłuchani świadkowie, systematycznie wpływają do nas opinie biegłych. Trwają kolejne przesłuchania. Postępowanie jest w toku - mówi rzeczniczka prokuratury.

Jak podawał "Fakt", mężczyzna miał dokonać zbrodni z broni prywatnej. Nie zabił żony, aby "skazać ją na cierpienie po stracie rodziny". Wiadomo, że para była w trakcie rozwodu. Adamowi Sz. grozi dożywocie.

Wybrane dla Ciebie