Mieli 12-letnie żony. Wstrząsające odkrycie w Izraelu
Izraelskie służby wtargnęły do kilku miejsc w Yavne’el, które były powiązane z chasydzka sektą. Jej członkowie wydawali za mąż nieletnie dziewczynki. Część z nich miała już nawet dzieci. Odkryto co najmniej 20 takich przypadków.
Informację o odkryciu zamieścił portal "Times of Israel". Jak czytamy, izraelskie służby, w tym straż graniczna (Megaw) przeprowadziły naloty na kilka miejsc w Yavne’el na północy kraju.
Zatrzymano członków ultraortodoksyjnej sekty, której członkowie mieli organizować śluby z udziałem nieletnich. Ceremonie miały się odbywać z udziałem m.in. 12-letnich dziewczynek. W jednym z miejsc, do którego wtargnęli śledczy, odbywał się ślub z udziałem osób nieletnich. Śledztwo w tej sprawie było prowadzone przez dłuższy czas.
Kilkoro członków społeczności, podejrzanych o odgrywanie roli swatki, organizowanie ślubów i przeprowadzanie ceremonii, zostało zatrzymanych na przesłuchanie. Wśród zatrzymanych są także nieletni, którzy mieli w ostatnim czasie stanąć na ślubnym kobiercu.
Według ustaleń śledczych członkowie sekty chcieli za wszelką cenę ukryć fakt zawierania małżeństw nieletnich. Śluby odbywały się w bardzo wąskim gronie. Obowiązywał zakaz przynoszenia telefonów komórkowych na ceremonie, które zazwyczaj odbywały się wczesnym rankiem. Według informacji "Times of Israel" 12-letnie dziewczynki były wydawane za chłopców w ich wieku, ale część brała ślub ze znacznie starszymi mężczyznami, co już kwalifikuje się pod wykorzystywanie seksualne nieletnich.
"Dzieci wychowywane w tej społeczności są uczone zawierania małżeństw i poczęcia dzieci w młodym wieku, co jest częścią religijnego światopoglądu tej grupy" - podaje izraelski portal.
Policja poinformowała, że w ciągu ostatnich trzech lat zidentyfikowała ponad 20 przypadków, w których nieletni z tej społeczności mieli dzieci bez oficjalnego ślubu. To oznacza, że osoby te zawierały małżeństwa podczas tajnych ceremonii.
Dziennik Haaretz badał sprawę społeczności już w 2023 r. Wówczas donoszono, że sekta liczy około 500 członków, co stanowiło 10 proc. mieszkańców całej gminy. Jednak rządowa komisja, która zajmowała się badaniem sprawy, nie była w stanie przedstawić dokładnych danych liczbowych ze względu na stosowaną przez osoby zaangażowane "zsynchronizowaną i systematyczną strategię tuszowania oraz wprowadzania w błąd".