Padły strzały. 39-latek nie żyje. Tragiczny finał interwencji policji
Nie żyje 39-letni mężczyzna, który został ranny podczas policyjnej interwencji w Bytomiu (woj. śląskie). Dramatyczne wydarzenia miały miejsce w poniedziałek (2 marca) w jednym z mieszkań.
2 marca do policjantów z Bytomia wpłynęło zgłoszenie od zaniepokojonego członka rodziny, który drżał o życie swojego bliskiego. Nie miał z nim kontaktu od grudnia.
Po przybyciu pod wskazany adres nikt nie otworzył drzwi. Wezwani na miejsce strażacy dokonali siłowego wejścia. W mieszkaniu był 39-latek. Z relacji policji wynika, że był agresywny i pobudzony. Miał na sobie zimową kurtkę, w ręku trzymał szablę. Zagroził, że jej użyje, a potem zabarykadował się w lokalu - podkreśla RMF FM.
Na miejsce zdarzenia wezwano policyjnych negocjatorów. Rozmowy toczyły się przez ponad dwie godziny. "Mimo to 39-latek wciąż przejawiał agresję i odmawiał otwarcia drzwi" - podkreśla śląska policja na platformie X.
W mieszkaniu 39-latka znajdowało się wiele szabel i innych niebezpiecznych narzędzi. Właśnie dlatego na miejsce skierowano również policyjnych kontrterrorystów. Zdecydowali o siłowym wejściu.
Podczas interwencji agresor ruszył na policjantów z dwiema szablami. W związku z tym, że był silnie pobudzony i nie reagował na polecenia odrzucenia niebezpiecznych narzędzi, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia policjanci zmuszeni byli użyć broni służbowej - przekazała policja.
39-letni mężczyzna nie żyje
39-latek został ranny. Niezwłocznie udzielono mu pierwszej pomocy, po czym trafił w ręce medyków.
Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie po kilku godzinach zmarł. Wyjaśnianiem okoliczności tragedii zajmuje się prokuratura.