Jak informował serwis Baza na Telegramie, pod koniec lipca Rosjanie pochodzący z Tiumenia zaginęli w Tajlandii w niejasnych okolicznościach. 22-letnia Diana i 17-letni Roman mieszkali w Pattayi od pięciu lat razem z matką.
Wyszli z domu rano 26 lipca i ruszyli motocyklem. 20 minut później Diana napisała wiadomość do matki o treści "pilne". Na tym kontakt się urwał. Dzień wcześniej 22-latka przekonywała, że ktoś próbuje śledzić jej telefon.
Tajska policja aresztowała dwóch mężczyzn. Przyznali się do morderstwa. To 43-letni Than i 39-letni Thongtchai. Przyznali, że pierwotnie planowali ukraść motocykl, ale gdy rodzeństwo stawiało opór, zastrzelili Romana, a następnie pobili jego siostrę - opisuje rosyjski serwis RBC.
Zatrzymani wskazali miejsce ukrycia ciał. Jak podaje "Baza" tam okazało się, że znaleziono aż pięć ciał. Trzy kolejne osoby to prawdopodobnie członkowie rodziny, którzy byli świadkami zabójstwa młodych Rosjan.
Tajscy internauci masowo domagają się dla nich kary śmierci, uważając ją za jedyną sprawiedliwą karę za masakrę Rosjan. Kara śmierci w Tajlandii jest stosowana w przypadku najpoważniejszych przestępstw, w tym zabójstwa z premedytacją.