"Potwór" z USA stracony. Oto jego ostatnie słowa
W zakładzie karnym w Oklahomie (USA) wykonano wyrok śmierci na 52-letnim Raymondzie Johnsonie. Mężczyzna został skazany za morderstwo swojej byłej partnerki oraz jej 7-miesięcznej córki, czego dopuścił się w 2007 roku - informuje "Mirror", nazywając go "potworem".
Do tragedii doszło w czerwcu 2007 roku. Według prokuratorów, Johnson wdarł się do domu swojej byłej dziewczyny, 24-letniej Brooke Whitaker, gdzie doszło do kłótni. Napastnik wielokrotnie uderzał kobietę młotkiem ciesielskim w głowę, powodując pęknięcie czaszki i liczne rany szarpane.
Mimo odniesionych obrażeń, Brooke Whitaker była wciąż przytomna. Jak wynika z akt sądowych, błagała oprawcę o litość dla siebie i swojej 7-miesięcznej córeczki, Kiyi, która spała w pokoju obok. Johnson pozostał jednak nieugięty. Przyniósł z szopy kanister z benzyną, oblał kobietę oraz wnętrze domu, a następnie podpalił budynek, rzucając w ofiarę płonącą ścierką. Brooke zmarła w wyniku urazów głowy i zatrucia dymem, a jej malutka córka zginęła od rozległych oparzeń.
Morderca został stracony
"Mirror" podaje, że egzekucja rozpoczęła się w czwartek o godzinie 10:12 rano w więzieniu stanowym w McAlester. Johnsonowi podano mieszankę trzech substancji, takich jak midazolam (środek usypiający), bromek wekuronium (zatrzymujący oddech) oraz chlorek potasu (zatrzymujący akcję serca).
Cały proces trwał około 11 minut. W celi śmierci obecny był doradca duchowy skazańca, który odczytywał fragmenty Pisma Świętego. Świadkowie zauważyli łzę spływającą po policzku Johnsona tuż przed tym, jak stracił przytomność.
Brooke, Kiyo i wasza rodzino - chcę przeprosić za moje czyny i ból, który wam sprawiłem. Mam nadzieję, że pewnego dnia ludzie będą mogli wypowiadać wasze imiona, nie łącząc ich z moim. Skrzywdziłem was. Mam nadzieję, że kiedyś zdołacie mi wybaczyć - podkreślał, cytowany przez "Mirror".