"Powinnaś się wstydzić". Paskudne czyny Polki na Wyspach
43-letnia Monika K., pracownica seksualna, została skazana na 18 miesięcy więzienia po tym, jak przyznała się do szantażu i jego próby wobec dwóch mężczyzn, których znalazła na portalu dla dorosłych. Angielscy śledczy ujawnili paskudny proceder w wykonaniu Polki.
Do pierwszego z mężczyzn K. dotarła w październiku 2024 roku, podszywając się pod kobietę o imieniu "Serena". Początkowo zażądała niewielkiej kwoty 40 funtów na paliwo, jednak szybko zaczęła grozić, że "zrobi scenę", jeśli nie otrzyma kolejnych 1000 funtów. W celu wywarcia presji wysłała ofierze zdjęcia jego dzieci, co wywołało ogromny strach i skłoniło do zapłaty - podaje "The Sun".
Na tym jednak się nie skończyło. Kilka tygodni później kobieta ponownie skontaktowała się z mężczyzną, domagając się kolejnych 700 funtów. Gdy ten nie zapłacił, przesłała zdjęcie jego ulicy, a następnie pojawiła się pod jego domem, gdzie - co zarejestrowała kamera przy drzwiach - wręczyła mu list z żądaniem zapłaty 1000 funtów. Twierdziła przy tym, że rozmawiała z jego sąsiadami i obiecywała, że po otrzymaniu pieniędzy usunie wszystkie "dane osobowe", które na jego temat posiada.
Przerażony mężczyzna przekazał jej kolejną kwotę, jednak groźby nie ustały. W wiadomościach K. pisała: "mogę wyrządzić poważne szkody w twoim życiu i zniszczyć twoją reputację. Jeśli nie chcesz, żebym przyszła do twojej pracy lub domu, dokonaj wpłaty na to konto bankowe, aby uniknąć dalszych konsekwencji".
Kobieta posunęła się jeszcze dalej, podszywając się pod drugą osobę – "Biankę". W tej roli informowała ofiarę, że zna jego adres, szczegóły dotyczące pracy oraz życia rodzinnego. Zapewniała, że "da mu spokój", jeśli otrzyma pieniądze. Mężczyzna ostatecznie przekazał jej kolejne 300 funtów. Łącznie stracił 2300 funtów.
Druga próba szantażu miała miejsce w czerwcu 2024 roku. Tym razem K. popełniła błąd, podając własne dane bankowe. Mężczyzna, do którego pisała, nie odpowiedział na jej wiadomości, choć otrzymał później kolejne, w których wygrażała konsekwencjami. Obawiając się o swoje bezpieczeństwo, zgłosił sprawę na policję, która dzięki danym bankowym szybko namierzyła kobietę.
Tak tłumaczyła się Polka
"The Sun" informuje, że po zatrzymaniu K. tłumaczyła, że wiadomości były jedynie częścią "odgrywania ról", a odpowiedzialnością próbowała obarczyć "Rumunów". Jej obrończyni przekonywała natomiast, że kobieta podjęła się pracy seksualnej po raz pierwszy w życiu, po utracie wcześniejszego zatrudnienia, działając z desperacji.
Sąd nie miał jednak wątpliwości co do powagi czynów. Sędzia podkreśliła, że działania oskarżonej wywołały u ofiar ogromny stres i strach o życie. "[Pierwszy poszkodowany] był zestresowany, zmartwiony i przerażony o swoje życie. Łącznie odebrała mu pani 2300 funtów" – wskazała. Dodała również, że drugi mężczyzna został poważnie zastraszony wizją zniszczenia jego życia i reputacji.
Ten rodzaj przestępstwa jest godny pożałowania. Powinnaś się wstydzić - podkreślała sędzia, cytowana przez "The Sun".