Rosjanie wysyłają go na front. Wstrząsające, co zrobił żonie

Rafis Chuzin, rosyjski zbrodniarz, który dopuścił się zabójstwa żony, nie trafi do więzienia. Jak podaje Nexta, właśnie podpisał kontakt z Ministerstwem Obrony i pojedzie na front walczyć w Ukrainie.

Rosyjski okrutnik pojedzie na frontRosyjski okrutnik pojedzie na front
Źródło zdjęć: © X | Nexta
Rafał Strzelec

Rafis Chuzin podpisał kontrakt z rosyjskim Ministerstwem Obrony - podaje Nexta, powołując się na doniesienia serwisu ura.ru. Mężczyzna nie czekał na wyrok sądu - postanowił od razu pójść na front w Ukrainie, licząc prawdopodobnie na amnestię.

Rafis Chuzin jest mieszkańcem miejscowości Bieriozowskij w obwodzie swierdłowski. Mężczyzna w październiku tego roku miał dokonać brutalnej zbrodni na swojej żonie. Według jednej z wersji, kobieta miała skrytykować męża za to, że nie przygotował zupy. W odpowiedzi Chuzin zamordował ją nożem, a jej ciało miał obedrzeć ze skóry. Bezskutecznie próbował poćwiartować ciało. Ostatecznie ukrył je w szopie.

Rozmowy USA z Kremlem bez efektu. Ekspert: żadnego zaskoczenia

Mężczyzna udał się na policję i przyznał do popełnienia zbrodni. Następnie został aresztowany na okres do 25 grudnia. Prawdopodobnie jednak jeszcze przed upływem tego terminu dołączy do wojsk rosyjskich prowadzących zbrodnicze działania w Ukrainie.

Rosja znana jest z tego, że wysyła na front kryminalistów z zakładów karnych. W ten sposób zwiększa liczbę żołnierzy. Jednocześnie zwalniają się miejsca w więzieniach. Moskwa musi się jednak zmagać z dużym problemem, bowiem powracający do kraju zbrodniarze również dopuszczają się przestępstw. Skala nie jest jednak znana, bowiem rosyjskie władze przestały publikować statystyki dotyczące przestępczości. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych twierdzi, że wskaźniki dotyczące liczby zabójstw, umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i gwałtów spadły. Dane te nie są jednak traktowane jako wiarygodne.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2