Najważniejsze informacje
- 90-letni Raymond Taylor został znaleziony martwy 16 sierpnia w willi na Phuket w Tajlandii.
- Śledczy wskazują na możliwą asfiksję ułożeniową (stan, gdy ciało człowieka ułoży się w sposób blokujący dopływ powietrza) po tym, jak mężczyzna utknął w nienaturalnej pozycji.
- Policja zapowiada sekcję zwłok; wstępnie nie ma przesłanek, że w śmierć była zamieszana osoba trzecia.
O sprawie informuje "The Sun". Jak podaje dziennik, opiekunka, która na co dzień zajmowała się seniorem, feralnego dnia weszła do jego pokoju w willi na Phuket. Zobaczyła 90-latka w bardzo dziwnej pozycji na krześle. Próbowała jeszcze udzielić mu pierwszej pomocy, ale nie mogła już nic zrobić. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon.
Sięgał po wodę, doszło do tragedii. 90-latek z Wielkiej Brytanii nie żyje
Funkcjonariusze i biegli, którzy badali miejsce tragedii, oszacowali, iż mężczyzna nie żył od ok. czterech do sześciu godzin, gdy został odnaleziony. Wiadomo, że Raymond Taylor siedział na krześle z uniesionymi rękami, a jego nogi były skierowane do góry. W pobliżu leżały telefon i portfel, a na stole stały ciastka oraz odkręcona butelka wody.
Policja oceniła, że okoliczności wskazują na próbę sięgnięcia po wodę, podczas której doszło do nagłego i poważnego urazu pleców. Ze względu na wiek oraz charakter obrażeń 90-latek mógł nie być w stanie zmienić pozycji na ułatwiającą mu oddychanie.
Asfiksja ułożeniowa i sekcja zwłok
Śledczy biorą pod uwagę tzw. asfiksję ułożeniową, czyli sytuację, w której człowiek pozostaje w pozycji ograniczającej lub uniemożliwiającej normalny oddech. Badany jest też wątek, czy długie pozostawanie seniora w niewłaściwym ułożeniu mogło doprowadzić do nagromadzenia krwi w okolicach głowy.
Nikt nie spowodował jego śmierci. Nie pojawiły się żadne sygnały, że ktoś inny był w to zamieszany. Jednak lekarz musi przeprowadzić sekcję zwłok, żeby ustalić dokładną przyczynę zgonu - powiedział por. Uratthaya Raengtakorn z posterunku policji Choeng Thale, co cytuje "The Sun".
W komunikacie brytyjskiego resortu spraw zagranicznych podkreślono, że służby konsularne są w kontakcie z bliskimi zmarłego. "Wspieramy rodzinę obywatela Wielkiej Brytanii, który zmarł w Tajlandii" - przekazał rzecznik FCDO, co cytuje dziennik.