Śledztwo ws. gwałtu w Piasecznie. Prokuratura rozważa trzy scenariusze
Śledztwo w sprawie domniemanego gwałtu na policjantce w Piasecznie (woj. mazowieckie) wciąż trwa. Kluczowe dla dalszych decyzji prokuratury jest przeanalizowanie zabezpieczonych dowodów. Piotr Antoni Skiba, w rozmowie z "Faktem" wskazał, że możliwe są trzy scenariusze: akt oskarżenia, umorzenie sprawy lub zmiana zarzutów.
Najważniejsze informacje
- Domniemany sprawca, były policjant, opuścił areszt, ale pozostaje pod nadzorem.
- Śledztwo wymaga analizy nośników informatycznych, co jest kluczowe dla sprawy.
- Prokuratura rozważa trzy potencjalne kierunki zakończenia postępowania.
Sprawa gwałtu na policjantce z Piaseczna wciąż wywołuje duże poruszenie. Jak informuje "Fakt", do zdarzenia miało dojść na terenie warszawskiego oddziału prewencji policji.
Podejrzany w sprawie Marcin J., były funkcjonariusz policji, opuścił areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 30 tys. zł. Jednocześnie objęto go dozorem policyjnym. Ma zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną oraz świadkami, a także nie może wyjeżdżać z kraju. Samo zwolnienie z aresztu nie oznacza jednak zakończenia postępowania - śledztwo może zakończyć się na kilka sposobów.
Rzecznik warszawskiej prokuratury, Piotr Antoni Skiba, podkreśla, że sprawa nadal jest w toku. "Prokuratura gromadzi materiał dowodowy przede wszystkim w celu wyjaśnienia sprawy" – zaznacza w rozmowie z "Faktem". Jak dodaje, możliwe są trzy scenariusze: skierowanie aktu oskarżenia do sądu, umorzenie postępowania z powodu braku wystarczających dowodów lub modyfikacja zarzutów.
Gwałt na policjantce
Szczególne znaczenie dla sprawy ma analiza zabezpieczonych nośników elektronicznych. Jej wyniki mogą przesądzić o dalszym kierunku postępowania. Śledczy przeprowadzili już wiele czynności procesowych, jednak nadal czekają na pełne dane z telefonów, które mogą pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń z nocy z 2 na 3 stycznia. Jak podaje "Fakt", pokrzywdzona policjantka została przesłuchana dwukrotnie. Podobnie jak pięcioro innych świadków związanych ze sprawą. Łącznie śledczy przesłuchali już 28 osób.
Choć Marcin J. opuścił areszt, nadal ciąży na nim poważne podejrzenie popełnienia przestępstwa. Prokuratura postawiła mu zarzuty zgwałcenia oraz zmuszenia policjantki do innych czynności seksualnych. Został odsunięty od wykonywania obowiązków służbowych, a wobec niego wszczęto również postępowanie dyscyplinarne.
Jak zaznacza "Fakt", sprawa znajduje się wciąż na wczesnym etapie, dlatego prokuratura zachowuje ostrożność w formułowaniu ocen. Śledczy podkreślają, że tego typu postępowania wymagają szczególnej rozwagi i dyskrecji.