Szef pojechał na komendę. Wskazał adres. Tragiczny finał
Do tragicznego zdarzenia doszło w Szczecinku. Mężczyzna powiadomił policjantów, że od kilku dni nie ma kontaktu ze swoim pracownikiem. Gdy udali się na miejsce, okazało się, że 48-latek nie żyje.
11 lutego (środa) po godz. 23:00 w jednym z bloków w Szczecinku (woj. zachodniopomorskie) znalezione zostały zwłoki 48-letniego mężczyzny. Do jego mieszkania służby udały się po zgłoszeniu od pracodawcy, o czym informuje "Fakt".
Szef tłumaczył, że w żaden sposób nie może się skontaktować ze swoim pracownikiem.
Zaniepokojony pracodawca osobiście przyszedł do naszej komendy. Martwił się o swojego pracownika. Nie pojawiał się w pracy i od soboty nie było z nim kontaktu. Policjanci natychmiast pojechali pod wskazany adres zamieszkania przy ul. Lipowej - powiedziała "Faktowi" sierż. Magdalena Pająk z Komendy Powiatowej Policji w Szczecinku.
Nikt nie otwierał drzwi, w związku z czym wezwano strażaków. Do lokalu służby weszły siłowo.
Tragiczne odkrycie w mieszkaniu
Niestety, zmaterializował się najczarniejszy ze scenariuszy. W lokalu znajdowały się zwłoki 48-letniego mężczyzny.
Wyjaśnianiem okoliczności tej tragedii zajęli się policjanci pod nadzorem prokuratora.
Ciało zabezpieczono do sekcji zwłok. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich - przekazała sierż. Pająk.