To na nim wykonano ostatnią karę śmierci. Zgwałcił i zamordował sąsiadkę
Ostatni wykonany wyrok kary śmierci w Polsce miał miejsce 21 kwietnia 1988 roku w więzieniu Montelupich w Krakowie. Skazańcem był 28-letni Andrzej Czabański, który w celi śmierci przesiedział blisko dwa lata.
W Polsce Ludowej od 1956 do 1988 roku wykonano aż 321 wyroków śmierci. Do 1970 roku najwyższy wymiar kary funkcjonował razem z wyrokiem dożywocia. Ten powrócił jednak dopiero w 1995 roku. Kara śmierci, choć nie była wykonywana po 21 kwietnia 1988 roku, była dalej orzekana przez sądy. Ostatecznie zniknęła z kodeksu karnego dopiero w 1998 roku. Wcześniej na mocy amnestii z 7 grudnia 1989 ustanowionej przez Sejm PRL zamieniono ją na 25 lat pozbawienia wolności. W 1995 roku weszło w życie także ustawowe moratorium na wykonywanie kary śmierci,mimo przewidziane na okres 5 lat.
Wyrok na Czabańskim
Ostatnim skazanym na karę śmierci, na którym wykonano wyrok, był Andrzej Czabański. Został skazany 12 czerwca 1986 roku przez Sąd Wojewódzki w Tarnowie za zgwałcenie i brutalne zabójstwo kobiety oraz usiłowanie zabójstwa dwóch córek zamordowanej, które jednak zdołały przeżyć. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Jego ostatnim życzeniem była prośba o papierosa, którą spełniono.
Andrzej Czabański od 1980 roku miał żonę. Pracował najpierw jako taksówkarz, a potem pomagał swojej żonie w prowadzeniu sklepu ze sprzętem motoryzacyjnym, który zamknięto z uwagi na ciążę kobiety.
Okazuje się, że morderca znał swoją ofiarę. Był jej sąsiadem, a dodatkowo jego brat chodził z córką zamordowanej do tej samej klasy. Do brodni doszło 11 czerwca 1984 roku. 41-letnia kobieta wsiadła do samochodu Czabańskiego (Fiat 126) i pod pozorem telefonu od męża z USA, udała się z nim na pocztę w Skrzyszowie. Po drodze mężczyzna zatrzymał się i zgwałcił ofiarę po czym skatował ją na śmierć kluczem od kół i podnośnikiem. Ciało zostawił na polu i pojechał z zamiarem zamordowania córek ofiary, by nie było świadków. Jedną z dziewczynek próbował udusić krawatem. Po wszystkim uciekł do swojej babci pod Tarnowem, gdzie ukrył zakrwawione ubranie. Szybko został złapany przez milicję, po czym przyznał się do zbrodni.
Co się stało ze skazanymi na śmierć?
Co ciekawe, później skazano jeszcze Krzysztofa Kałużnego za morderstwo 8-letniej dziewczynki (24 września 1986), którego także stracono. Wyrok śmierci wykonano na nim jednak wcześniej niż na Czabańskim, 17 września 1987 roku.
Kary śmierci nie wykonano natomiast na skazańcach, którzy zostali osądzeni jeszcze przed Andrzejem Czabańskim. Wyroki dla Mariana K. (10 lipca 1984, morderstwo 6-letniej dziewczynki na tle seksualnym), Mirosława F. (czerwiec 1985, morderstwo kobiety na tle rabunkowym), Waldemara Stanisława M. (11 11 lutego 1986, zabójstwo taksówkarza) i Ludwika S. 11 (czerwca 1986, morderstwo kobiety), zamieniono na 25 lat.
Po Andrzeju Czabańskim na karę śmierci zostali jeszcze skazani: Mariusz Trynkiewicz (morderstwo czterech chłopców na tle seksualnym), Jak K. (morderstwo żony), Krzysztof T. (morderstwo kobiety oraz usiłowanie zabójstwa mężczyzny na tle rabunkowym), Józef Ścibiorek (pobicie ze skutkiem śmiertelnym), Henryk Więckowski (morderstwo), Mirosław Smolarek (gwałt i morderstwo 10-letniej dziewczynki), Eugeniusz Mazur (morderstwo czteroosobowej rodziny), Henryk Moruś (morderstwo siedmiu osób), Janusz Kulmatycki (morderstwo małżeństwa na tle rabunkowym), Jan Franke (morderstwo kobiety na tle seksualnym oraz mężczyzny na tle rabunkowym), Tomasz Ciepielewski (morderstwo 11-letniej dziewczynki na tle seksualnym), Zenon Gliwa (morderstwo dwóch dziewczynek na tle seksualnym) i Zbigniew Brzoskowski (wyrok z 7 lutego 1996 - morderstwo lekarki Aleksandry Gabrysiak i jej adoptowanej córki Marii). Im także zamieniono wyrok śmierci na 25 lat pozbawienia wolności.