Najważniejsze informacje
- Ciała 48-letniego Patricka Tobina i 51-letniej Thomasiny Tobin odkryły ich dzieci we wtorek po południu w Villa Luna w Cullera.
- Według doniesień śledczy wykluczają udział osób trzecich i koncentrują się na hipotezie uwięzienia przez podciśnienie w odpływie jacuzzi.
- Woda w wannie spa miała być mętna, z wyczuwalnym silnym zapachem chemikaliów; na ciałach stwierdzono otarcia i zadrapania.
Sprawa śmierci Tomasiny i Patricka Tobin przybrała nowy obrót. Jak informuje "Daily Mail", małżeństwo z Londynu przebywało z dziećmi na wakacjach w Hiszpanii. Rodzina wynajęła luksusową willę w miejscowości Cullera, niedaleko Walencji.
25 sierpnia doszło tam do tragedii. Dwoje nastoletnich dzieci znalazło swoich rodziców nieprzytomnych przy jacuzzi. Wezwano pomoc, jednak życia kobiety i mężczyzny nie udało się uratować.
Śledczy nie znaleźli śladów włamania. Monitoring z okolicy nie zarejestrował też niczego, co wskazywałoby na udział osób trzecich. Policja sprawdzała również, czy w małym basenie mogło dojść do porażenia prądem. Ten wątek został jednak wykluczony.
WIDEOZagadkowa śmierć 44-letniego aktora. Są trzy wersje zdarzeń
Wstępne ustalenia po sekcjach zwłok przyniosły kolejne szczegóły. Na ciałach małżonków stwierdzono ślady otarć i obrażeń, a woda w jacuzzi miała być mętna i intensywnie pachnieć środkami chemicznymi. Śledczy zwrócili też uwagę na ślady przypominające działanie systemu zasysania — wyraźniejsze w przypadku mężczyzny.
Tomasina i Patrick zginęli w jacuzzi. Są nowe ustalenia
Śledczy biorą pod uwagę tzw. suction entrapment. Chodzi o sytuację, w której silne podciśnienie przy odpływie jacuzzi lub basenu może przyssać ciało, włosy albo elementy ubrania i uwięzić człowieka pod wodą. W przypadku Tomasiny i Patricka badany jest scenariusz, w którym do takiego zdarzenia mogło dojść w związku z działaniem systemu hydromasażu.
Testy nadal trwają, ale jedną z głównych teorii, na której skupili się śledczy, jest to, że co najmniej jedna z osób zginęła po tym, jak w wodzie pojawiły się trudności spowodowane nadmierną siłą zasysania generowaną przez mechanizm hydromasażu, a druga straciła życie podczas desperackiej próby ratunku - czytamy w "Daily Mail".
Villa Luna to obiekt z trzema sypialniami, położony w kompleksie Colina del Sol. W ofercie szczególnie podkreślano prywatną strefę spa. Do dyspozycji gości miały być m.in. jacuzzi, kącik telewizyjny oraz prysznic wkomponowany w skałę. Właściciele reklamowali tę część willi jako miejsce przeznaczone do wypoczynku i relaksu.
Rzecznik ośrodka przekazał mediom, że jego przedstawiciele chcą złożyć rodzinie kondolencje. Jak dodał, kompleks czeka na zakończenie oficjalnego postępowania i na tym etapie nie zamierza szerzej komentować sprawy.
Po śmierci małżonków na miejsce mieli przyjechać ich bliscy, aby zająć się nastolatkami, którzy znaleźli rodziców.