Walia. Skrzywdził dziecko. Pobili go w więzieniu. "Może stracić jądro"
Jak podaje Metro, w brytyjskim zakładzie karnym HMP Berwyn doszło do brutalnego pobicia więźnia, które może mieć dla niego trwałe konsekwencje zdrowotne. Ofiarą był Qasim Afzal, skazany wcześniej za poważne zranienie 4-miesięcznego dziecka. Według ustaleń przedstawionych przed Crown Court w Caernarfon, czterech współwięźniów wtargnęło do jego celi i zaatakowało go w sposób wyjątkowo brutalny.
Jak podaje Metro, prokurator Oliver King przekazał, że napastnicy – Zayn Abu-Manahim, Zaheer Hussain, Farhar Khan i Russell Lloyd – bili i kopali ofiarę, nie dając jej żadnej możliwości ucieczki. "Nie miał ucieczki" – podkreślił.
Sędzia Timothy Petts uznał, że atak był wcześniej zaplanowany. Sprawcy nie tylko wtargnęli do celi, ale także nagrali całe zdarzenie telefonem komórkowym, z zamiarem udostępnienia go innym więźniom. Według sądu, była to forma "kary" oraz demonstracji siły wobec innych osadzonych.
Poważne obrażenia
Skutki pobicia okazały się wyjątkowo poważne. Najcięższe obrażenia dotyczyły okolic intymnych – jedno z jąder ofiary praktycznie obumarło. Sędzia wskazał, że konieczne może być jego chirurgiczne usunięcie.
Atak trwał mniej niż minutę, jednak – jak podkreślono w trakcie rozprawy – był niezwykle intensywny. Ofiara próbowała się bronić improwizowaną bronią, którą wcześniej jej przekazano, ale nie była w stanie odeprzeć napastników.
Sprawcy z bogatą kartoteką
Jak podaje Metro, wszyscy czterej sprawcy mają długą historię przestępczą. Abu-Manahim był wcześniej skazywany aż 53 razy za 85 przestępstw, w tym przemoc i rozboje. Hussain, Lloyd i Khan również mają na koncie liczne wyroki, obejmujące m.in. napaści, rabunki i przestępstwa narkotykowe. Wszyscy przyznali się do spowodowania ciężkich obrażeń ciała bez zamiaru zabójstwa.
Wyrok i konsekwencje
Sędzia Timothy Petts skazał napastników na dodatkowe dwa i pół roku więzienia. Kara ta zostanie doliczona do już odbywanych wyroków, co oznacza wydłużenie ich pobytu za kratami oraz opóźnienie możliwości zwolnienia.
Jak podaje Metro, sprawa pokazuje skalę przemocy, jaka może panować nawet w nowoczesnych zakładach karnych – oraz to, jak brutalne "porachunki" mogą rozgrywać się za więziennymi murami.