Najważniejsze informacje
- 2 września sąd uznał 37-letniego Martina Greensmitha winnym nieumyślnego spowodowania śmierci.
- 61-letni Steven Shevels zmarł po urazie głowy, gdy po popchnięciu uderzył o beton przed pubem The Queen's Head w Willington.
- Według ustaleń, tuż przed zdarzeniem Greensmith dowiedział się, że Shevels był jego biologicznym ojcem.
Do tragedii doszło 24 grudnia 2025 r. w pubie w Anglii. Jak ustalono podczas procesu, 37-letni Martin Greensmith przebywał tam z rodziną. W lokalu był również Steven Shevels.
To właśnie wtedy Greensmith miał dowiedzieć się od swojej matki, że Shevels jest jego biologicznym ojcem. Mężczyźni nie mieli wcześniej relacji na linii ojciec-syn.
Według relacji z procesu Shevels usiadł w pobliżu rodziny. Greensmith zeznał, że czuł się z tym niekomfortowo. W pewnym momencie wyszedł do ogródka piwnego, chcąc uniknąć kontaktu z 61-latkiem.
WIDEOPoruszające pożegnanie Jana Frycza. Tłumy przyszły na Powązki
Nie chciałem z nim walczyć, chciałem tylko trzymać się od niego z daleka – mówił później Greensmith przed sądem.
Popchnięcie i śmiertelny upadek na beton
Sytuacja jednak nie zakończyła się na unikaniu kontaktu. Shevels został poproszony o opuszczenie pubu, a następnie znalazł się w ogródku piwnym. Greensmith twierdził, że gdy przechodził obok mężczyzny, ten zablokował mu drogę. Według jego zeznań poczuł się zastraszony. Wtedy miał instynktownie go popchnąć.
Chciałem tylko zrobić między nami trochę miejsca - tłumaczył 37-latek.
Shevels stracił równowagę i upadł. Uderzył głową o betonową nawierzchnię. Greensmith zeznał, że był "zdruzgotany i kompletnie zszokowany" tym, co się stało. Poszedł nawet po wodę dla mężczyzny.
61-latek doznał poważnego urazu głowy. Patolog zeznał, że śmierć nastąpiła w wyniku tępego urazu głowy, a alkohol dodatkowo ograniczył zdolność mężczyzny do prawidłowego oddychania.
Greensmith opuścił pub przed przyjazdem służb ratunkowych. Jak tłumaczył, wcześniej usłyszał, że Shevels ma puls i uznał, że mężczyzna może przeżyć. Następnego dnia dowiedział się, że 61-latek zmarł.
W Boże Narodzenie Greensmith zgłosił się na policję. Śledczy ustalili również, że przed zatrzymaniem wyszukiwał w internecie informacje dotyczące prawników oraz nieumyślnego spowodowania śmierci.
Podczas procesu przyznał, że popchnął Shevelsa, ale nie zgadzał się z zarzutem manslaughter, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci.
Jestem bardzo skruszony i przepraszam rodzinę Stevena. To zamieniło moje życie w piekło - mówił przed sądem.
Po ogłoszeniu werdyktu głos zabrała siostra zmarłego, Angela. – Mój brat Steven padł ofiarą nieprowokowanego aktu przemocy, który odebrał mu życie zbyt wcześnie – powiedziała. Dodała, że jego śmierć pozostawiła "dziurę w naszych sercach" i na zawsze zmieniła życie rodziny oraz bliskich.
Swoje stanowisko przekazała również policja z Durham. – To naprawdę druzgocąca sprawa. Pokazuje, jak decyzje podjęte w ułamku sekundy mogą mieć konsekwencje na całe życie – podkreślił detektyw Alfie Keane. Poinformował, że funkcjonariusze myślami pozostają przy rodzinie i przyjaciołach Stevena. Wyrok dla Greena-Smitha ma zostać ogłoszony 21 października.