Zbiorowo zgwałcili 20-latkę. Ludzie wyszli na ulice
Policja w Epsom (Wielka Brytania) prowadzi śledztwo w sprawie brutalnego ataku na 20-letnią kobietę. Funkcjonariusze apelują o informacje i pracują nad ustaleniem sprawców. Tymczasem w mieście wybuchły ogromne protesty - donoszą lokalne media.
Najważniejsze informacje
- Mieszkańcy Epsom żądają od policji publikacji opisów sprawców domniemanego gwałtu zbiorowego.
- Surrey Police deklaruje intensywne czynności, ale twierdzi, że nie ma wystarczających danych do podania rysopisów.
- Na ulicach pojawiły się oddziały prewencji; policja prosi o nagrania i informacje od świadków.
Policja w Epsom w Anglii bada sprawę gwałtu zbiorowego na 20-latce, do którego doszło po jej wyjściu z klubu nocnego. Według pierwszych ustaleń sprawcy mieli śledzić młodą kobietę, a następnie zaatakować ją w rejonie kościoła przy Ashley Road. Jak podaje BBC, śledztwo jest na wczesnym etapie, a funkcjonariusze zabezpieczają materiał dowodowy i analizują zapisy monitoringu.
W mieście wrze. Jak podaje "The Sun", na ulice wyszły dziesiątki mieszkańców, a policja skierowała oddziały prewencji, by uspokoić sytuację. Protestujący domagali się od policji ujawnienia opisów domniemanych sprawców zdarzenia.
Jeden z mieszkańców, Billy Cooper, ocenił, że brak zatrzymań jest "obrzydliwy" i że zdarzenia tej skali w Epsom są niespotykane. - To szaleństwo. To okolica, w której takie rzeczy się nie zdarzają. Zbiorowy gwałt tutaj to coś niesłychanego - powiedział w rozmowie z "The Sun".
Policja w komunikacie poinformowała, że prowadzi szeroko zakrojone działania w tej sprawie. Funkcjonariusze przesłuchują świadków, sprawdzają teren i analizują nagrania z monitoringu z trasy, którą poruszała się ofiara tej nocy. Policja podkreśla, że na ten moment nie ma wystarczających informacji, aby opublikować opis podejrzanych osób.
Ta biedna dziewczyna siedzi w domu i czeka, aż policja wykona swoją pracę - powiedziała jedna z protestujących. - Mieszkam w Epsom i takie straszne rzeczy się tu nie zdarzają. Jeśli wiadomo, że były cztery twarze, to czemu nie mamy czterech nazwisk, czemu nikt nie został zatrzymany? Minęło pięć dni. Społeczność jest przerażona. Nie sądzę, by mieszkające tu dziewczyny odważyły się wyjść w ten weekend - dodała.
Policja prosi mieszkańców o spokój i pomoc w śledztwie. Funkcjonariusze apelują, aby przekazywać wszystkie informacje oraz nagrania, na przykład z kamer samochodowych, monitoringu domowego lub kamer sportowych. Chodzi o materiały z okolic Ashley Road, kościoła metodystów oraz klubu Labyrinth z podanego czasu.
Gdyby policja podała rysopis, do tego (zamieszek - przyp.) by nie doszło i to jest główny zarzut lokalnej społeczności wobec policji i sposobu prowadzenia sprawy; dajcie nam opis sprawcy - przyznał inny mieszkaniec George Shine.
Ofiara pozostaje pod stałą opieką psychologów. Funkcjonariusze podkreślają, że wsparcie specjalistów jest kluczowe w pierwszych dniach po tak ciężkim przestępstwie.
Policja zapowiada kolejne komunikaty, gdy tylko pojawią się nowe potwierdzone informacje. Śledczy koncentrują się na analizie nagrań z monitoringu w rejonie Labyrinth Epsom i Ashley Road oraz na rekonstrukcji trasy, którą poruszała się 20-latka.
Według "The Sun" protest w Epsom nie jest odosobnionym wydarzeniem, ale wpisuje się w szersze napięcia i brak zaufania do sposobu informowania przez policję i władze.
W 2024 roku w Wielkiej Brytanii pojawiły się kontrowersje po głośnej sprawie zabójstwa w Southport. Krytykowano wtedy policję za to, że na początku nie podała informacji o pochodzeniu etnicznym sprawcy tuż po jego zatrzymaniu. W sierpniu ubiegłego roku służby miały otrzymać wytyczne, aby częściej informować opinię publiczną o takich danych jak etniczność czy narodowość podejrzanych.