Jak podaje "New York Post", zdarzenie miało miejsce na nowojorskim Bronksie, przed sklepem spożywczym. W strzelaninie ranne zostały dwie osoby. Zginął natomiast 12-letni chłopiec - syn policjanta, który był przypadkowym świadkiem strzelaniny.
Jak poinformowała organizacja United Bodegas of America, chłopiec wstąpił do sklepu Wanda Deli, ponieważ chciał kupić piłkę. Niestety, chwilę później został trafiony zbłąkaną kulą.
Kula trafiła go prosto w klatkę piersiową. Spadł z roweru – powiedział wujek 12-latka, Julio Lopez, w rozmowie z "New York Post".
12-latek przypadkową ofiarą strzelaniny
Z relacji "NYP" wynika, że postrzelony chłopiec zdołał wrócić do sklepu, by poprosić o pomoc. Kilka sekund później osunął się na podłogę. 12-latek został przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon.
To właśnie Lopez przekazał, że ojciec chłopca jest policjantem. Gdy doszło do tragedii, funkcjonariusz przebywał w Connecticut.
Według źródeł policyjnych strzały padły po bójce, w której najprawdopodobniej uczestniczyło sześciu mężczyzn. Śledczy nadal ustalają, kto oddał strzały oraz kto był celem ataku. Jak dotąd nie dokonano żadnych aresztowań.
Burmistrz Zohran Mamdani w oświadczeniu na portalu X nazwał strzelaninę "ohydnym aktem".
Nasze dzieci powinny móc jeździć na rowerach w ładne letnie dni po swojej okolicy, nie obawiając się, że zostaną postrzelone – napisał Mamdani. – Nie możemy traktować tej przemocy jako czegoś normalnego – dodał.