Policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o rozbój na Mokotowie. Sąd zastosował trzymiesięczny areszt. 34-latek tłumaczył się... niepamięcią. Stwierdził jedynie, że "w sumie mogłem to zrobić, ale nie pamiętam niczego".
Policja z Mokotowa zatrzymała 34-letniego mężczyznę podejrzanego o rozbój. Do zdarzenia doszło w połowie lutego na ulicy Melomanów w Warszawie. Funkcjonariusze ustalili tożsamość sprawcy dzięki analizie zebranych materiałów i pracy operacyjnej. Mężczyzna został zatrzymany na terenie dzielnicy Praga-Południe.
Z ustaleń policji wynika, że napastnik podszedł do kobiety, popchnął ją i uderzył pięścią w twarz. Następnie groził jej śmiercią i zażądał pieniędzy. Ukradł gotówkę w wysokości około 2,5 tysiąca złotych. 34-latek tłumaczył się tym, że nic nie pamięta. Stwierdził jedynie, że "w sumie mogłem to zrobić, ale nie pamiętam niczego".
Po zatrzymaniu mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, gdzie usłyszał zarzut rozboju w warunkach recydywy. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za rozbój w Polsce grozi kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów.