48-latek stracony. Tak brzmiały ostatnie słowa Amerykanina

Michael Tanzi, mężczyzna skazany za brutalne porwanie i zabójstwo pracownicy gazety "Miami Herald", został stracony we wtorek wieczorem w więzieniu stanowym na Florydzie. Egzekucję wykonano poprzez podanie śmiertelnego zastrzyku. Wiadomo, co 48-latek powiedział tuż przed śmiercią.

Michael Tanzi został stracony.Michael Tanzi został stracony.
Źródło zdjęć: © Florida Departament of Corrections
Mateusz Domański

Tanzi został uznany za winnego uduszenia Janet Acosty w kwietniu 2000 roku. Ofiara, pracownica produkcji w redakcji gazety z południowej Florydy, została zaatakowana podczas przerwy obiadowej. Tanzi ją uprowadził, obrabował, a następnie zamordował. Jej ciało znaleziono porzucone na jednej z wysp archipelagu Florida Keys.

Jak donosi apnews.com, 48-latek został uznany za zmarłego we wtorek o godz. 18:12 po podaniu trzech środków farmakologicznych. W swoim ostatnim oświadczeniu, ledwie słyszalnym, powiedział:

Chcę przeprosić rodzinę

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Mistrz kierownicy" na przejeździe. Wszystko się nagrało

Po tych słowach zacytował jeszcze fragment biblii. Proces stracenia Tanziego przebiegł bardzo szybko - po trzech minutach od podania śmiertelnych zastrzyków już nie żył.

Egzekucja Tanza była trzecią w tym roku na Florydzie. Kolejna została zaplanowana na 1 maja, zgodnie z nakazem podpisanym przez gubernatora Rona DeSantisa.

Rodzina ofiary poczuła ulgę

Po egzekucji rodzina Janet Acosty wyraziła ulgę. - To koniec. Sprawiedliwość dla Janet wreszcie nadeszła - powiedziała siostra ofiary, Julie Andrew, która była świadkiem egzekucji.

Czuję się lżej, znów mogę oddychać - zaznaczyła.

Jej siostrzenica, Janet Vanderwier, dodała: "to kulminacja ponad dwóch dekad walki o sprawiedliwość".

Wybrane dla Ciebie