69-latek gwałcił dziewczynki. Jedna miała 7 lat. Koszmar na Wyspach
69-letni Bradley Dilsworth jest oskarżony o wieloletnie wykorzystywanie seksualne małoletnich oraz "oferowanie" swoich ofiar własnym synom i znajomym. Najmłodsza z poszkodowanych miała zaledwie siedem lat.
Według prokuratury, Bradley Dilsworth w latach 2002–2010 stworzył przerażającą siatkę pedofilską. Mężczyzna usłyszał łącznie 27 zarzutów, w tym 17 dotyczących gwałtu, pięć dotyczących napaści seksualnej oraz dwa zarzuty posiadania pornografii dziecięcej. Podczas przeszukania jego domu w Walthamstow w listopadzie 2024 roku, policja zabezpieczyła komputer zawierający 16 tysięcy zdjęć jednej z ofiar - informuje "The Sun".
Prokurator Dianna Wilson przedstawiła przed ławą przysięgłych wstrząsający obraz wydarzeń. Dilsworth miał nie tylko sam gwałcić cztery młode dziewczyny, ale również aranżować ataki, w których brali udział inni mężczyźni. Jednym z oskarżonych jest jego syn, 45-letni Bradley Quinton, któremu zarzuca się próbę gwałtu na dziecku poniżej 16. roku życia.
Kolejnym oskarżonym w sprawie jest 56-letni Nathan "Hamish" McCarthy. Prokuratura twierdzi, że McCarthy dokonał gwałtu na jednej z dziewczynek w tym samym czasie, gdy wykorzystywał ją Dilsworth.
Z zeznań wynika, że Dilsworth próbował nakłonić do współżycia z ofiarą jeszcze jednego ze swoich synów, ten jednak odmówił i już w 2006 roku zgłosił sprawę na policję wraz z innym krewnym. Wówczas jednak nie postawiono nikomu zarzutów.
"Sprzedawała ją" oprawcom
Jedna z ofiar, która w chwili rozpoczęcia koszmaru miała 10 lat, wspominała przed sądem, że była odurzana alkoholem. Dziewczyna zeznała, że kiedy opowiedziała o wszystkim swojej matce, ta nie zareagowała, a wręcz - według słów ofiary - "sprzedawała ją" oprawcom. Dla dorastającej dziewczynki przemoc seksualna stała się przerażającą "normą", która trwała do 15. roku życia.
Pomimo przytłaczających dowodów w postaci tysięcy zdjęć oraz zeznań ofiar, żaden z trzech mężczyzn nie przyznaje się do winy. Bradley Dilsworth twierdzi, że choć znał dziewczynki, do żadnych gwałtów nigdy nie doszło. Jego syn, Bradley Quinton, określił oskarżenia pod swoim adresem jako "całkowite bzdury".
Proces w tej sprawie trwa. Śledczy badają, dlaczego - mimo zgłoszenia sprawy już w 2006 roku - sprawcy pozostawali na wolności przez kolejne niemal dwie dekady.