Afera na całą Polskę. Miał zgwałcić policjantkę. Głos z prokuratury
Informacje o rzekomym gwałcie na młodej policjantce w Piasecznie wywołały ogromne poruszenie. Teraz prok. Piotr Antoni Skiba z warszawskiej prokuratury przekazał, że "to postępowanie może się zakończyć na trzy sposoby". Odniósł się też do zebranego materiału dowodowego.
Prok. Piotr Antoni Skiba zaznaczył podczas rozmowy z "Faktem", że postępowania dotyczące gwałtów każdorazowo są sprawami delikatnymi i potrzebują ciszy.
Do tej pory młodą funkcjonariuszkę, która miała zostać zgwałcona przez policyjnego dowódcę, przesłuchano dwa razy. Podobnie zresztą jak pięcioro innych świadków. W sumie w tej sprawie wysłuchano relacji 28 osób.
Gromadzimy obszerny materiał dowodowy wielotorowo, nie po to, by udowodnić czyjąś winę lub nie, ale by wyjaśnić sprawę - poinformował prok. Piotr Antoni Skiba.
Jednocześnie ujawnił, że zebrany do tej pory "materiał dowodowy nie potwierdza takiego przebiegu i okoliczności zdarzenia, jak przedstawiały to niektóre media bezpośrednio po zdarzeniu".
Możliwe trzy scenariusze
Teraz śledczy czekają na uzyskanie "kompletnych materiałów z oględzin nośników informatycznych". Chodzi przede wszystkim o telefony. Uzyskane w ten sposób dowody mogą okazać się kluczowe.
Po uzyskaniu kluczowego materiału i jego analizie postępowanie może skończyć się na trzy sposoby: wysłaniem aktu oskarżenia przeciwko podejrzanemu, umorzeniem postępowania lub zmianą zarzutów i sformułowaniem aktu oskarżenia - podkreślił prokurator, cytowany przez "Fakt".
Były policjant Marcin J. został zwolniony z aresztu. Zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe na poziomie 30 tys. zł, a także dozór policyjny połączony z obowiązkiem pojawiania się raz w tygodniu na komendzie.
Do rzekomego gwałtu na młodej policjantce miało dojść w nocy z 2 na 3 stycznia na terenie warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie, gdzie odbywała się impreza, na której obecny był alkohol.