Bestialski gwałt w Madrycie. Marokańczyk na wolności. Jest przełom
19 kwietnia 2025 roku doszło do gwałtu w jednym z mieszkań w dzielnicy Madrytu, Barrio de las Letras. W sprawie zatrzymano obywatela Maroka. Teraz portal ABC podaje, że mężczyzna został zwolniony - badania DNA zaprzeczyły, by brał udział w przestępstwie. Są za to nowe tropy.
Sprawa dotyczy gwałtu, jaki miał miejsce 19 kwietnia 2025 roku w Madrycie. Do przestępstwa doszło w jednym z mieszkań w dzielnicy Barrio de las Letras. Ofiara, 66-letnia kobieta, została zgwałcona na oczach męża. Dwóch napastników uciekło z domu. Zabrali pieniądze, a portfel z dokumentami wyrzucili przed budynkiem.
Uciekinierów widział Khalil. Marokańczyk popełnił fatalny błąd - wziął znalezione dokumenty i zapłacił kartą w sklepie. Najpewniej myślał, że należała do mężczyzn biegnących ulicą. Mężczyzna został jednak zatrzymany, bowiem karta należała do 66-letniej ofiary przemocy seksualnej. Posądzono go o gwałt, jednak mężczyzna przyznał się jedynie do wykorzystania środków z nie swojej karty.
Hiszpański portal ABC.es informuje o przełomie w sprawie. Badania DNA wykluczyły, aby to Marokańczyk był sprawcą przestępstwa. Pojawiły się też nowe informacje. Khalil zeznał, jak wyglądał jeden z mężczyzn, którzy uciekali spod domu. Miał on koszulkę podciągniętą tak, aby nie było widać jego twarzy. Zeznania pokrzywdzonej także wskazują na ten szczegół.
Na plecach nowego podejrzanego znajdował się charakterystyczny tatuaż, który ABC.es opisuje jako "symbol Boga". Chodzi o tzw. Oko Opatrzności, charakterystyczny trójkąt z okiem wpisanym do środka. Śledztwo wskazało, że gwałciciel i jego wspólnik mogą mieć związek z napadem na bank, jaki miał miejsce jakiś czas później. Obaj widnieją na nagraniach z monitoringu. Śledztwo trwa. Kalil, choć oczyszczony z jednego z zarzutów, ma zakaz opuszczania Hiszpanii i policyjny dozór.