Atak wydarzył się na chodniku w Trewirze w landzie Nadrenia-Palatynat. Marius i napastnik nie znali się, a wybór ofiary był przypadkowy. Podejrzany, 22-letni Sajad M., miał zadać studentowi ciosy nożem. Afgańczyk w Niemczech mieszka od kilku lat. Władze twierdziły, że nie sprawiał wcześniej problemów.
Marius odniósł liczne rany kłute i został przewieziony do szpitala, gdzie wkrótce potem zmarł.
W relacji "Bild" podkreśla, że prokuratura mówi o podejrzanym jako o osobie psychicznie chorej. Oskarżony przyznał się do zabójstwa i przebywa obecnie w zakładzie psychiatrycznym. W czasie ataku miał krzyczeć "Allah Akbar".
Rodzice 22-latka mieszkają w Landstuhl, również w Nadrenii-Palatynacie. Opowiadając o synu, wskazywali, że miał plany związane ze studiami historii i chciał ukończyć licencjat. Zapamiętali go jako osobę pomocną, pracowitą i konsekwentną w dążeniu do celu. Był otwarty i towarzyski.
Ojciec studenta, Thomas Dick, podkreśla, że rodzina oczekuje reakcji państwa po tej zbrodni. - Tak nie może być dalej. Sprawa mojego syna musi teraz poruszyć Niemcy - powiedział Thomas Dick "Bildowi".
Matka, Elke Dick, miała mówić o rozpaczy po stracie dziecka, a rodzice zgodnie zaznaczali, że nie chcą, by śmierć Mariusza została szybko zapomniana. - Jesteśmy to winni Mariusowi. Jego śmierć nie powinna pójść na marne - dodaje matka.